Star Wars Zero Company jest tak dobre jak ludzie mówią! [RECENZJA]

Star Wars Zero Company jest tak dobre jak ludzie mówią! [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 05.10.2026, 16:55

Gwiezdne Wojny i taktyczne turówki nie spotykały się ze sobą zbyt często, a już szczególnie w ostatnich latach. Dlatego zapowiedź Star Wars Zero Company od ludzi odpowiedzialnych m.in. za współczesnego XCOM-a od razu przykuła moją uwagę. Nie wiedziałem do końca, czy ten miks odległej galaktyki z surowym, taktycznym podejściem wypali, ale ciekawość wzięła górę. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że było warto dać jej szansę, bo twórcy dowieźli kawał świetnej roboty.

 

W grze wcielamy się w Hawksa, byłego oficera Republiki, który staje na czele tytułowej Kompanii Zero - zróżnicowanego oddziału najemników działającego w schyłkowym okresie Wojen Klonów. Pomiędzy kolejnymi zleceniami zarządzamy naszą bazą wypadową i dobieramy drużynę, w której obok żołnierzy-klonów znajdą się też droidy czy Rycerze Jedi. Całość kręci się wokół niebezpiecznego spisku i tajemniczej frakcji zagrażającej galaktyce, a my krok po kroku odkrywamy kolejne karty, podejmując trudne decyzje i dbając o przetrwanie naszych ludzi na polu bitwy.

 

To, co kupiło mnie niemal natychmiast, to sposób prowadzenia historii. Zamiast wrzucać nas na siłę w wielki, otwarty świat ze stertą nudnych znaczników, gra ładnie i naturalnie prowadzi opowieść od misji do misji. Czuć w tym dobrych scenarzystów, którzy wiedzieli, jak budować napięcie i nadać poszczególnym operacjom sens. Nie ma tu niepotrzebnego rozwlekania czy sztucznego wydłużania czasu gry tylko po to, żeby pochwalić się ogromnym licznikiem godzin, ale też nie jest to gra, którą ukończymy w 10h. Dostajemy zwarty, filmowy klimat przypominający najlepsze wątki z serialowych Wojen Klonów, a relacje między członkami naszej kompanii naprawdę angażują.

 

 

Sam system rozgrywki to z kolei powiew świeżości w gatunku, który przez lata bywał dość skostniały. Połączenie turowych starć z sekwencjami eksploracyjnymi sprawdza się wyśmienicie, a dynamika potyczek daje ogrom satysfakcji. Twórcy nie skopiowali bezmyślnie mechanik ze swoich poprzednich hitów, tylko zaoferowali świeże podejście do synergii między postaciami, dzięki czemu planowanie kolejnych ruchów i łączenie unikalnych umiejętności naszej brygady sprawia masę frajdy. W sieci pojawiały się głosy narzekające na drobne potknięcia techniczne na premierę, ale na szczęście po kilku tygodniach jest już lepiej.

 

Do tego wszystkiego dochodzi oprawa audiowizualna, która stoi na bardzo wysokim poziomie. Graficznie jest po prostu bardzo dobrze - modele postaci są dopracowane, plansze pełne klimatycznych detali, a efekty wystrzałów z blasterów czy użycia Mocy robią świetne wrażenie w trakcie walki. Dodajcie do tego bardzo rozbudowany edytor postaci, gdzie ludzie tworzą sobie swoje ulubione postaci i macie kolejną zaletę.

 

Star Wars Zero Company to niezwykle udana, kompletna produkcja, przy której bawiłem się po prostu wybornie. Cieszy mnie, że powstają jeszcze tak dopracowane, zwarte tytuły dla pojedynczego gracza, które mają pomysł na siebie, świetną fabułę i dają czystą frajdę z rozgrywki. Jeśli lubicie klimaty Star Wars albo dobre strategie taktyczne, to bierzcie śmiało, bo to jedna z najprzyjemniejszych growych niespodzianek tego roku.

 

Grę otrzymałem od wydawcy na mocy współpracy recenzenckiej.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów, a przy tym mający bardzo specyficzny gust muzyczny. E-mail: maciej-baraniak@wp.pl