Atak nożownika w Jarosławiu. Są zarzuty.
Zespol Prasowy KWP w Gdansku

Atak nożownika w Jarosławiu. Są zarzuty.

  • Data publikacji: 25.09.2026, 11:19

Nowe informacje w sprawie tragicznego ataku w Jarosławiu. 31-letni obywatel Niemiec i Ukrainy Ihor M., który w czwartek zaatakował nożem pięć osób na terenie Opactwa Sióstr Benedyktynek, ma usłyszeć zarzuty zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa. Prokuratura potwierdza, że jeden z zaatakowanych duchownych zmarł w szpitalu. Pozostali pokrzywdzeni są obecnie w stanie stabilnym, a ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Atak w klasztorze

Do tragedii doszło w czwartek 24 września około godziny 9:30 na terenie Opactwa Sióstr Benedyktynek przy ul. Benedyktyńskiej w Jarosławiu. Pierwsze zgłoszenie, które otrzymała policja, dotyczyło ataku nożem na jednego z mężczyzn. Po przybyciu funkcjonariuszy okazało się, że poszkodowanych jest znacznie więcej. 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował pięć osób. Wśród nich było trzech księży oraz dwie osoby świeckie. Wszyscy trafili do szpitali. Jeden z duchownych zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Pozostali ranni wymagali pomocy medycznej, a w przypadku najciężej poszkodowanych konieczne były zabiegi ratujące życie.

 

Napastnik został zatrzymany przez policjantów na terenie opactwa. Funkcjonariusze zabezpieczyli również nóż. Według ustaleń śledczych mężczyzna miał wcześniej dostać się na teren kompleksu klasztornego, a dokładny przebieg ataku jest nadal przedmiotem postępowania. Prokuratura podkreśla, że na tym etapie nie ustalono motywu działania 31-latka. Śledczy prowadzą czynności mające wyjaśnić zarówno przebieg ataku, jak i okoliczności, które doprowadziły do tragedii.

Prokuratura przygotowała zarzuty

Śledczy mają już sformułowane zarzuty wobec Ihora M. Obejmują one spowodowanie zbrodni zabójstwa, usiłowanie zabójstwa pozostałych pokrzywdzonych oraz spowodowanie ciężkich obrażeń ciała. Samo formalne przedstawienie zarzutów zależy jednak od stanu zdrowia podejrzanego. Do sprawy zostali powołani biegli, którzy mają ocenić, czy mężczyzna może obecnie uczestniczyć w czynnościach procesowych. Jeżeli lekarze uznają, że jego stan na to nie pozwala, przesłuchanie i formalne ogłoszenie zarzutów zostaną odłożone.

 

W takiej sytuacji prokuratura zamierza wystąpić do sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Podejrzany będzie miał ustanowionego obrońcę z urzędu. Nie ma jeszcze również wyników badań dotyczących ewentualnej obecności substancji psychoaktywnych w organizmie 31-latka.

Przyjechał z Niemiec i chciał dostać się do Ukrainy

Śledczy ustalili, że mężczyzna przyjechał do Polski z Niemiec w nocy ze środy na czwartek. Następnie skierował się w stronę przejścia granicznego w Korczowej. Jego celem miało być przedostanie się do Ukrainy. Do przekroczenia granicy jednak nie doszło. Według informacji przekazanych przez prokuraturę problemem okazało się ubezpieczenie pojazdu. W efekcie 31-latek pozostał w Polsce i później pojawił się w Jarosławiu.

 

Nie wiadomo na razie, dlaczego wybrał właśnie teren opactwa ani co było bezpośrednią przyczyną ataku. Śledczy nie potwierdzili również motywu, dlatego wszelkie pojawiające się w przestrzeni publicznej hipotezy na ten temat należy traktować z ostrożnością. Według nieoficjalnych informacji medialnych mężczyzna miał w przeszłości służyć w ukraińskiej armii i walczyć na froncie. Te informacje nie zostały jednak oficjalnie potwierdzone przez prokuraturę.

Stan rannych jest stabilny

Po ataku pięć osób zostało przewiezionych do szpitali. Jeden z księży zmarł. Pozostali poszkodowani przechodzili leczenie, w tym zabiegi ratujące życie. Według najnowszych informacji przekazanych przez prokuraturę ich stan jest obecnie stabilny i życiu rannych nie zagraża niebezpieczeństwo. Jednego z księży, który odniósł najlżejsze obrażenia, udało się wcześniej wypisać ze szpitala. Postępowanie w sprawie ataku prowadzi Prokuratura Okręgowa w Przemyślu. Śledczy zabezpieczają dowody i ustalają dokładny przebieg wydarzeń. Oficjalnie potwierdzono na razie jedynie, że 31-latek zaatakował pięć osób i że jedna z nich zmarła. Motyw pozostaje niewyjaśniony. Media czekają również na wystąpienie premiera RP w związku z tą sprawą.