
TVP przeprasza Bogdana Borusewicza za historię z psem. Finał sprawy sprzed siedmiu lat
- Data publikacji: 22.09.2026, 11:33
Telewizja Polska opublikowała przeprosiny dla Bogdana Borusewicza za rozpowszechnianie w 2019 roku informacji dotyczących rzekomych lotów polityka z Warszawy do Gdańska w celu wyprowadzania psa. Stacja przyznała, że przedstawiane wówczas informacje były nieprawdziwe. Oświadczenie jest wynikiem ugody sądowej zawartej z byłym marszałkiem Senatu.
Wszystko zaczęło się od lotów Borusewicza
Historia sięga 2019 roku, kiedy w związku z aferą dotyczącą lotów ówczesnego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego zaczęto analizować również podróże innych polityków. W przypadku Bogdana Borusewicza pojawiły się informacje dotyczące jego licznych przelotów między Warszawą a Gdańskiem z okresu, gdy był marszałkiem Senatu. Według ówczesnych publikacji Borusewicz korzystał zarówno z samolotów państwowych, jak i rejsowych. Media analizowały wykazy lotów i podawały, że w latach 2005–2015 odbył setki podróży między stolicą a Gdańskiem. Jedną z najbardziej charakterystycznych informacji było twierdzenie, że część tych podróży miała służyć prywatnym celom, w tym wyprowadzaniu psa. TVP w 2019 roku przypominała tę historię, powołując się między innymi na wcześniejsze publikacje „Super Expressu”. Borusewicz uznał jednak, że przedstawienie sprawy było nieprawdziwe i zdecydował się skierować sprawę przeciwko Telewizji Polskiej do sądu.
TVP chciała znaleźć psa
Sprawa zrobiła się jeszcze bardziej absurdalna kilka miesięcy później. Borusewicz twierdził, że ekipa TVP pojawiła się pod jego domem, aby zdobyć materiał mający potwierdzić wcześniejsze informacje. Według jego relacji dziennikarka i operator mieli przez kilka godzin czekać w samochodzie. W pewnym momencie dziennikarka miała podejść do sąsiadki spacerującej z własnym psem i przedstawić się jako weterynarz wezwana przez Borusewicza. Problem polegał na tym, że pies, którego ekipa miała szukać, od dawna już nie żył. Relację tę przedstawiał sam Borusewicz, a sprawa była wówczas opisywana również przez branżowe media.
Trudno nie zauważyć ironii całej sytuacji. Historia zaczęła się od poważnych pytań o wykorzystanie publicznych pieniędzy na podróże, następnie przerodziła się w medialny spór o to, czy polityk latał do Gdańska między innymi po to, żeby wyprowadzać psa, a później ekipa telewizyjna miała próbować znaleźć dowody na istnienie czworonoga, który już nie żył.
Po latach TVP przyznaje, że informacje były nieprawdziwe
Teraz sprawa doczekała się formalnego zakończenia. Telewizja Polska przeprosiła Borusewicza za informacje rozpowszechniane w TVP Info i „Wiadomościach” w sierpniu 2019 roku. W komunikacie stwierdzono, że nieprawdziwe były informacje sugerujące, iż jako marszałek Senatu wykorzystywał państwowe samoloty typu HEAD oraz połączenia rejsowe, aby latać z Warszawy do Gdańska w celu wyprowadzania psa.
Przeprosiny nie są wynikiem jednostronnej decyzji redakcji. TVP wskazała, że oświadczenie zostało wydane w związku z zawarciem ugody sądowej. Na marginesie pozostaje jeszcze charakterystyczna formuła użyta w komunikacie. Oświadczenie podpisała „Telewizja Polska S.A. w likwidacji”. Brzmi to niemal jak nazwa przedsiębiorstwa z końcowej sceny całej historii, choć jest to po prostu formalny status prawny spółki. TVP znajduje się w stanie likwidacji od 2023 roku, a określenie „w likwidacji” nadal występuje w oficjalnych dokumentach i strukturze spółki.
I tak po kilku latach sprawa kończy się oficjalnym przyznaniem, że informacja o lataniu do Gdańska po to, by wyprowadzać psa, była nieprawdziwa. Z całej historii zostaje więc nie tylko sądowa ugoda, lecz także jeden z bardziej osobliwych epizodów w historii polskich sporów między politykami a mediami.

