
Wojskowe samoloty lecą po Polaków. Trwa ewakuacja z Bliskiego Wschodu
- Data publikacji: 05.03.2026, 11:28
Jeszcze w czwartek około północy do Polski ma dotrzeć pierwsza grupa obywateli ewakuowanych z Bliskiego Wschodu. Transport zapewniają dwa samoloty Sił Powietrznych RP, które wystartowały rano z Warszawy. Maszyny poleciały do Omanu, gdzie na lotnisku w Muskacie na pokład wejdą ewakuowani Polacy.
Ponad 100 pasażerów na pokładach
Jak poinformował ppłk Jacek Goryszewski z Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, pierwszy samolot wystartował o godzinie 6:22 z 1. Bazy Lotnictwa Transportowego w Warszawie. Kilka minut później w powietrze wzbił się drugi Boeing 737.
Na pokładach obu maszyn do kraju ma wrócić ponad 100 osób. Część ewakuowanych dotrze wcześniej autokarami z Dubaju. W samolotach oprócz załóg wojskowych znajdują się również ratownicy medyczni, psychologowie oraz przedstawiciele służb dyplomatycznych.
Pomoc medyczna i psychologiczna
Wojskowi podkreślają, że priorytetem jest bezpieczny powrót osób potrzebujących pomocy.
– Głównym celem jest wsparcie w ewakuacji naszych rodaków z Bliskiego Wschodu, szczególnie tych, którzy wymagają pomocy medycznej – przekazał rzecznik.
W części wojskowej na pokładach znajduje się około 30 osób. To żołnierze, medycy, psychologowie oraz personel odpowiedzialny za bezpieczeństwo lotu.
Możliwe kolejne loty
Dowództwo zaznacza, że obecna operacja może zostać rozszerzona. Jeśli sytuacja będzie tego wymagała, wojsko jest gotowe do uruchomienia kolejnych transportów ewakuacyjnych.
Decyzja premiera i prezydenta
Decyzję o wykorzystaniu wojskowych samolotów ogłosił w środę premier Donald Tusk. Wniosek o użycie wojska został skierowany do prezydenta Karol Nawrocki, który podpisał odpowiednie postanowienie. Na jego podstawie do działań skierowano Polski Kontyngent Wojskowy Bliski Wschód.
Od 5 do 31 marca w operacji może uczestniczyć do 150 żołnierzy. Ich zadaniem jest pomoc w ewakuacji Polaków przebywających m.in. w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Egipcie, Izraelu, Katarze, Kuwejcie, Omanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Przeczytaj też: „Dubaj. Miasto innych ludzi” [RECENZJA]
