PKO Ekstraklasa: Raków wraca na fotel lidera

  • Dodał: Szymon Frąckiewicz
  • Data publikacji: 29.11.2020, 22:30

Raków Częstochowa odzyskał fotel lidera Ekstraklasy. Zespół Marka Papszuna pokonał Wartę Poznań po rzucie karnym w doliczonym czasie gry. Tymczasem Legia Warszawa, która prowadziła po dziesięciu kolejkach, zremisowała u siebie z Piastem Gliwice.

 

Raków Częstochowa – Warta Poznań

Warta Poznań zaczęła się w ostatnich tygodniach spisywać zdecydowanie najlepiej spośród beniaminków. Zespół Piotra Tworka wygrał ostatnie dwa mecze. Długo wydawało się, że punkt wywiezie także z Bełchatowa, gdzie podejmował rewelację sezonu, czyli zespół Rakowa Częstochowa. Mimo przewagi gospodarzy na boisku ekipa z Poznania skutecznie się broniła. Nie dotrwała jednak do ostatniego gwizdka. Mateusz spychała faulował w polu karnym Frana Tudora, a rzut karny na bramkę zamienił Vladislavs Gutkovskis. Łotysz pewnie uderzył po ziemi w przeciwną stronę, niż rzucił się Daniel Bielica.

 

Raków Częstochowa - Warta Poznań 1:0 (0:0)

Bramka: Gutkovskis 90 (karny)
Raków Częstochowa: Szumski - Piątkowski, Niewulis, Schwarz - Bartl (46 Tudor), Poletanović (54 Sapała), Tijanić, Cebula (73 Szelągowski), López, Kun (83 Malinowski) - Zawada (54 Gutkovskis)
Warta Poznań: Bielica - Kuzdra, Kieliba, Ivanov, Kiełb - Grzesik, Trałka, Laskowski, Czyżycki, Jakóbowski (67 Spychała) - Kuzimski
Żółte kartki: Cebula, Szelągowski - Laskowski, Spychała, Ivanov
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

 

Legia Warszawa – Piast Gliwice

Emocjonujący mecz odbył się w Warszawie przy Łazienkowskiej, gdzie spotkali się dwaj ostatni mistrzowie kraju. Piast Gliwice udowodnił, że wreszcie powrócił na dobre tory. Mimo że Legia zdecydowanie przeważała na boisku to goście skutecznie utrudniali im grę. Gospodarzy na prowadzenie wyprowadził w 13. minucie Bartosz Kapustka. Filip Mladenović dograł ze skrzydła w pole karne, gdzie z woleja uderzył reprezentant Polski. Jego strzał obronił Frantisek Plach, jednak odbitej piłki nie opanował Jakub Czerwiński. Odzyskał ją kapustka i z bliskiej odległości nie dał już szans bramkarzowi. To jego pierwsza bramka w barwach stołecznego klubu. Po 16. minutach wyrównanie przyniósł Piotr Malarczyk. Obrońca Piasta pewnym strzałem głową po dośrodkowaniu Gerarda Badii z rzutu rożnego pokonał Artura Boruca, aby zdobyć swoją pierwszą ligową bramkę od października 2017 roku. Uczcił tym samym swój 200. występ w Ekstraklasie. W 57. minucie po raz pierwszy od 9 lutego Legii przyznano w lidze rzut karny. Pechowy dziś Czerwiński faulował Filipa Mladenovicia, a z jedenastu metrów nie pomylił się Tomas Pekhart. Frantisek Plach rzucił się w dobrą stronę, ale strzał Czecha był za mocny, by mógł skutecznie interweniować. Mimo naporu Legii goście się nie poddali. W 79. minucie wyrównanie przyniósł Jakub Świerczok. Po zablokowaniu prostopadłego podania w pole karne przez jednego z obrońców Legii Świerczok przyjął odbitą piłkę i potężnie huknął z woleja. Boruc był bez szans, a po kilkunastu minutach ekipa Waldemara Fornalika mogła się cieszyć z punktu zdobytego na trudnym terenie.

 

Legia Warszawa - Piast Gliwice 2:2 (1:1)

Bramki: Kapustka, Pekhart 57 (karny) - Malarczyk 29, Świerczok 79
Legia Warszawa: 
Boruc - Juranović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Mladenović - Wszołek, Martins (81 Antolić), Kapustka, Karbownik (71 Slisz), Luquinhas - Pekhart
Piast Gliwice: 
Plach - Konczkowski, Malarczyk, Czerwiński, Holúbek - Milewski (88 Rymaniak), Sokołowski, Chrapek (64 Alves), Badía (57 Jodłowiec) - Steczyk, Świerczok
Żółte kartki: 
André Martins, Kapustka - Badía, Sokołowski
Sędziował: 
Bartosz Frankowski (Toruń)

Szymon Frąckiewicz

Miłośnik sportu i muzyki alternatywnej. Pasjonat geografii.