!["Księżyc za nami podąża" [RECENZJA]](https://poinformowani.pl/image/868x429/0.43.1280.632/media/2026/01/57269/ksiezyc-za-nami-podaza.png)
"Księżyc za nami podąża" [RECENZJA]
- Dodał: Maciej Baraniak
- Data publikacji: 04.01.2026, 21:55
Są takie komiksy wobec których mam OGROMNE oczekiwania. Szczególnie dzieje się to wtedy, gdy dostaję tytuł od lubianych przeze mnie twórców i to w ciekawie zapowiadającej się tematyce. I na pewno jednym z nich był właśnie Księżyc za nami podąża, więc teraz opiszę, czy udało się tym oczekiwaniom sprostać.
Fabuła tego komiksu jest całkiem prosta. Oto dwójka rodziców musi wejść w krainę snu i zacząć się w niej rozwijać, aby posiąść dość siły do pokonania nieznanego zła. Ale po co to robić? A no po to, by ocalić swoją córkę, która właśnie stała się więźniem swojego snu. Rodzice nie cofną się przed niczym, choć będzie to droga niezwykle trudna.
Koncept bardzo mnie chwycił, a w połączeniu z doborem świetnych twórców miałem niezwykle wysokie oczekiwania. Czy udało im się sprostać? I tak i nie. Na plus mogę napisać o wykorzystaniu świata snu i pewnych jego elementów. Podoba mi się to, że fabuła niekiedy potrafi odkręcić wrotki i iść w naprawdę ciekawym, ale też niedorzecznym kierunku. Ten świat to nie tylko pretekst do kolejnych wydarzeń, lecz ważny element całości.
Podoba mi się również balans pomiędzy humorem i tymi niedorzecznymi elementami, a pewnym dramatem dziejącym się na przestrzeni fabuły. Nie chcę tutaj zbyt wiele spoilerować, bo zbyt duże przemyślenia będą zdradzać pewne twisty, natomiast cieszy mnie bardzo chęć napisania bohaterom "czegoś więcej". Daniel Warren Johnson zabłysnął już tym, że potrafi pisać ciekawe wątki bohaterom, nawet w tych niedorzecznych światach, a to tylko kolejny dowód.
No więc jaki mam problem? A no taki, że zakończenie trochę mnie rozczarowało. Ono nie jest złe, ale mam poczucie, że twórca napisał je zbyt po łebkach i nie dał odpowiedniej przestrzeni na wydźwięk pewnych emocji. To zakończenie na pewno jest "jakieś" i widzę w sieci pozytywny odbiór, więc może to po prostu ja minąłem się z jego przekazem. Natomiast do mnie ono nie trafiło i cały czas wracałem myślami do, stety niestety, o wiele lepsze Z całej pety. To ten bagaż, o którym pisałem na początku - jak raz ktoś napisze coś genialnego, to potem oczekuje się od niego o wiele więcej, niż czasem powinno.
Cieszy mnie za to, że rysunki sprostały wyzwaniu. Wciąż jest pięknie, nadal jest kolorowo. A do tego wszystkiego designy wszystkich postaci są naprawdę świetne, więc całość czyta się naprawdę przyjemnie. Tutaj przejawia się fakt, o którym nie wspomniałem - jak zacząłem czytać, to trudno było mi się od tego komiksu oderwać. I niech to będzie jego najlepsza ocena, bo nie zawsze tak mam. A nawet mam tak rzadko.
Podsumowując - Księżyc za nami podąża to komiks bardzo udany. Nie uważam go za idealny ani nie uważam, że jest na poziomie Z całej pety, ale to wciąż pozycja warta Waszej uwagi. Na tle reszty rynku komiksowego to nadal rewelacyjny tytuł, przy którym siedziałem z dużą dozą zainteresowania. Może minąłem się z finałem, może nie wszystko było idealne, lecz wciąż będę o nim pamiętał jako o jednym z lepszych komiksów, jaki w tym roku przeczytałem. I dlatego zerknijcie na niego koniecznie, bo nie powinniście się rozczarować.
Komiks otrzymałem od wydawnictwa Nagle na mocy współpracy recenzenckiej.

Maciej Baraniak
Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów, a przy tym mający bardzo specyficzny gust muzyczny. E-mail: maciej-baraniak@wp.pl
