
Ropa tanieje, ale kierowcy na razie nie mają powodów do radości. Co z cenami paliw?
- Data publikacji: 25.09.2026, 16:15
Ceny ropy naftowej spadają, a złoty umacnia się względem dolara. To dwa czynniki, które w normalnych warunkach powinny sprzyjać obniżkom cen paliw. Problem w tym, że ceny na stacjach nie zależą bezpośrednio od notowań samej ropy. Dla kierowców znacznie ważniejsze są ceny gotowej benzyny i oleju napędowego na światowych rynkach. A tutaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Ropa zaczyna tanieć
W piątek notowania ropy Brent spadały o około 1–1,5 proc., schodząc w okolice 105 dolarów za baryłkę. Wcześniej rynek zaliczył jednak bardzo nerwowy tydzień. W czwartek Brent podrożała o 3,4 proc., do 106,60 dolara za baryłkę, po atakach Huti na cele w Arabii Saudyjskiej. Obecny spadek jest związany przede wszystkim z nadziejami na ograniczenie konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Według źródeł cytowanych przez Reutersa amerykańscy i irańscy negocjatorzy rozmawiają o możliwości stopniowego zakończenia wojny. Jednym z elementów potencjalnego porozumienia miałoby być ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz oraz złagodzenie amerykańskich ograniczeń gospodarczych wobec Iranu.
Na razie nie ma jednak pewności, że rozmowy doprowadzą do porozumienia. Równocześnie rynek musi uwzględniać zagrożenie dla dostaw z Arabii Saudyjskiej. Huti przeprowadzili w ostatnich dniach kolejne ataki, a Arabia Saudyjska przechwyciła sześć pocisków balistycznych wystrzelonych z Jemenu.
Diesel nadal jest bardzo drogi
Dla kierowców samochodów z silnikami Diesla sytuacja pozostaje trudna. Światowe ceny oleju napędowego są obecnie znacznie bardziej napięte niż ceny samej ropy. Europejskie kontrakty na diesel osiągnęły rekordowe poziomy, a zapasy paliwa w wielu regionach pozostają niskie. Reuters wskazuje, że ograniczenia dostaw związane z konfliktami na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie mocno zmniejszyły dostępność oleju napędowego. To właśnie dlatego spadek ceny Brent nie przekłada się automatycznie na podobny ruch cen diesla w polskich rafineriach. Orlen, będący najważniejszym dostawcą paliw na polskim rynku, stosuje indeksowanie cen produktów rafineryjnych do notowań gotowych paliw. W przypadku diesla znaczenie ma więc przede wszystkim światowy benchmark oleju napędowego, a nie sama cena baryłki ropy. Podobną zależność koncern wskazywał już wcześniej, tłumacząc wysokie marże rafineryjne. To oznacza, że nawet wyraźniejszy spadek ceny ropy nie musi natychmiast przynieść kierowcom dużej obniżki na stacji. Potrzebny jest przede wszystkim spadek notowań gotowego diesla oraz utrzymanie korzystnego kursu złotego wobec dolara.
Benzyna ma większe szanse na spadki
Nieco lepiej wygląda sytuacja na rynku benzyny. Amerykańskie kontrakty na mieszanki benzynowe RBOB spadały w piątek znacznie mocniej niż ropa. To może w kolejnych dniach stworzyć większą przestrzeń do obniżek cen benzyny w hurcie, a później także na stacjach.
Nie oznacza to jednak, że kierowcy powinni oczekiwać natychmiastowego i dużego spadku cen. Pomiędzy zmianą notowań na światowych giełdach a ceną detaliczną mija zwykle pewien czas. Na końcową cenę przy dystrybutorze wpływają także kurs walut, podatki, marże oraz koszty funkcjonowania całego łańcucha dostaw.
O tym, jak silnie sytuacja na rynku ropy wpływa na działalność Orlenu i ceny produktów rafineryjnych, pisaliśmy już przy okazji wcześniejszych gwałtownych wzrostów notowań. Akcje Orlenu biją rekord. Kurs przekroczył 160 zł
Co dzieje się na Bliskim Wschodzie?
Rynek ropy pozostaje wyjątkowo podatny na informacje dotyczące konfliktu USA z Iranem. Szczególne znaczenie ma Cieśnina Ormuz, przez którą transportowana jest znaczna część światowego handlu ropą i gazem.
Każda informacja sugerująca możliwość jej ponownego otwarcia działa na ceny surowca w dół. Z kolei nowe ataki na infrastrukturę naftową powodują gwałtowny wzrost obaw o podaż. Właśnie taki mechanizm był widoczny w czwartek, gdy ceny ropy mocno wzrosły po atakach Huti na Arabię Saudyjską, a później część wzrostów została odrobiona po doniesieniach o rozmowach dotyczących otwarcia Ormuzu.
Dodatkowym czynnikiem jest sytuacja samej Arabii Saudyjskiej. Państwo wznowiło pracę strategicznego rurociągu Wschód-Zachód, który pozwala kierować część ropy do terminalu Janbu nad Morzem Czerwonym i omijać Cieśninę Ormuz. Przywrócenie pełnej przepustowości może jednak potrwać kilka tygodni. Problemy z saudyjskimi dostawami są istotne również dla Polski. Orlen w reakcji na ograniczenia dostaw z Arabii Saudyjskiej zakontraktował dodatkowe ładunki ropy z innych kierunków, aby zabezpieczyć pracę swoich rafinerii. Orlen reaguje na problemy z dostawami ropy z Arabii Saudyjskiej. Koncern zabezpieczył dodatkowe ładunki
Kierowcy muszą jeszcze poczekać
Spadek cen ropy i umocnienie złotego są korzystnymi sygnałami, ale na razie nie wystarczają, aby przesądzić o szybkiej przecenie paliw na stacjach. Znacznie ważniejsze będzie to, co stanie się z notowaniami benzyny i diesla w kolejnych dniach. W przypadku benzyny pojawiła się większa przestrzeń do obniżek. Diesel pozostaje natomiast pod presją ograniczonej podaży i wysokich cen na światowych rynkach. Jeżeli rozmowy USA z Iranem doprowadzą do trwałego zwiększenia przepływu ropy przez Cieśninę Ormuz, presja na ceny może się zmniejszyć. Jeżeli natomiast dojdzie do kolejnych ataków na infrastrukturę energetyczną, obecne spadki mogą szybko się odwrócić. Na razie kierowcy otrzymują więc sygnał, na który czekali, ale jeszcze nie taki, który gwarantuje wyraźne obniżki przy dystrybutorach.
