Najlepsza z siedmiu - recenzja "Fałszywej gry" Roberta Michniewicza

Najlepsza z siedmiu - recenzja "Fałszywej gry" Roberta Michniewicza

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 05.05.2026, 21:02

Fałszywa gra już siódma powieść Roberta Michniewicza, trzecia z Carlem von Wedelem w roli głównej. Zważywszy, że debiut miał miejsce trzy lata temu, płodność byłego szpiega musi budzić z jednej strony podziw, z drugiej jednak obawy o jakość tej twórczości. Zupełnie niepotrzebnie, przynajmniej w odniesieniu do najnowszej jego książki.

 

Jak każdy pisarz, tak i Michniewicz ma lepsze i gorsze okresy twórcze. Zaliczył “syndrom drugiej powieści”, czyli spadek literackiej formy po spektakularnym sukcesie debiutu, przez pewien czas chyba nie bardzo wiedział w którą stronę pójść - powieść szpiegowską historyczną, współczesną, dokładać elementy romantyczne, społeczne, polityczne, czy jednak nie… Z cyklem z von Wedelem, który rozpoczął się od świetnej Doliny szpiegów (pierwotnie chyba nie była planowana kontynuacja), zawędrował chronologicznie na końcówkę wojny (nieco niedopieszczona, ale też niezła Zdążyć przed wrogiem), co trochę przymknęło mu drogę do dalszego rozwoju tej postaci. Było w tym trochę chaosu, niepotrzebnego pośpiechu, na których i autor i czytelnik tracili.

 

Z zaciekawieniem więc wziąłem do ręki Fałszywą grę. Michniewicz sprytnie wymyślił prequel serii, choć to akurat określenie na dziś nieco na wyrost, wszak dobrnęliśmy z pisarzem do trylogii raptem. Wracamy zatem do początku II Wojny Światowej i inauguracji szpiegowskiej działalności Carla von Wedela. Zabieg udany także dlatego, że otwiera drogę do wypełnienia luki w życiorysie protagonisty kolejnymi historiami. A między 1939 a 1944 rokiem polski szpieg umocowany w strukturach Abwehry może mieć dziesiątki trudnych zadań do wykonania. Zadań, o których można napisać kolejne książki.

 

Z tych siedmiu powieści Michniewicza Fałszywą grę postawiłbym najwyżej, nawet przed Doliną Szpiegów. To już dojrzała powieść szpiegowska, przemyślana od początku do końca, wielowątkowa, ale skonstruowana logicznie i zrozumiale. Historia toczy się w wysokim  tempie, ale jest ono równe, stabilne. Nie ma się wrażenia, tak jak miało to miejsce przy lekturze Zdążyć przed wrogiem, że autor się spieszy, więc idzie, zwłaszcza pod koniec, dużymi skrótami. Objętościowo powieść skrojona jest na miarę stworzonej historii, ani za mała, ani za duża.

 

Bardzo mocną stroną Fałszywej gry jest mocne osadzenia w rzeczywistych realiach historycznych. Podobnie było w poprzednich częściach cyklu, ale tu to tło historyczne jest narysowane najmocniej. Przygotowania Rzeszy i Rosji do ataku na Polskę, podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow, a także bierna, naiwna, głupia wręcz postawa polskich władz w obliczu narastającego zagrożenia ze strony sąsiadów. Te wydarzenia opisane są przez Michniewicza szczegółowo, z dbałością o szczegóły, bez owijania w bawełną i martyrologii. W tym kontekście książka ma bardzo mocną i jednoznaczną wymowę.

 

Przyjemnie czyta się też opisy przedwojennego Berlina, Gdańska czy Moskwy. Michniewicz wprowadza bardzo wyraziste, barwne opisy tych miejsc, pokazuje też życie w tych miastach. Swobodę i beztroskę berlińskich wyższych sfer, bale, rauty, spotkania towarzyskie, z drugiej strony zaś okropieństwa stalinowskiego terroru, czyniącego ze stolicy Rosji miejsce ponure, ciemne, gdzie lęk o życie wręcz jest składnikiem powietrza. Wreszcie Wolne Miasto Gdańsk, niby piękne, ale jednak rozdarte między Polską, Niemcami, a jakąś własną, nie do końca zbudowaną tożsamością. Wraz z bohaterami książki przenosimy się do tych miejsc, dzięki autorowi potrafimy sobie wyobrazić atmosferę tamtych czasów, wręcz współodczuwamy i tę niemiecką beztroskę i, z drugiej strony, rosyjski lęk. Takie bardzo plastyczne i pobudzające wyobraźnię opisy czasoprzestrzeni to znak firmowy książek Michniewicza, zarówno tych współczesnych, czy historycznych. Widać, że autor w tych miejscach był, a pisanie poprzedził solidnym researchem. 

 

To co dotąd budziło moje największe zastrzeżenia w twórczości Michniewicza to sposób budowania dialogów. Trochę to zaskakujące u byłego oficera wywiadu, iż lepiej mu idzie tworzenie opisów niż dialogów. Bywały one mało naturalne, autor wprowadzał w nie sporo słów, zwrotów, których w potocznej rozmowie używa się sporadycznie. Takie te rozmowy jakieś wyszukane, grzeczne, no nie potrafię dobrać odpowiednich określeń, mi się momentami nie podobały. Nie wiem czy pan Robert czytał moje poprzednie recenzje, w których tę słabość dialogów wytykałem, ale w najnowszej powiści jest już zdecydowanie lepiej, jakkolwiek nie idealnie. Czasami wciąż te wypowiedzi w rozmowach są zbyt “okrągłe” jak na mój gust. Niemniej zgrzytanie zębami w czasie lektury zdarza się zdecydowanie rzadziej.

 

W warstwie formalnej trzyma Michniewicz wysoki poziom. Jego stylistyka, język są na wysokim poziomie, pisarski warsztat od początku nie budził zastrzeżeń, z książki na książkę się rozwija. Fałszywa gra napisana jest w mojej ulubionej, trzecioosobowej narracji, pozbawiona retrospekcji i innych tak popularnych dziś formalnych ozdobników.

 

Panie Robercie, mam nadzieję, że pan już to też wie, że najlepiej idzie panu pisanie historycznych powieści szpiegowskich. Niech się pan na tym skupi, nie rozdrabnia się na kilka serii. Nie warto, bo w ten sposób marnuje się potencjał i większość czytelników wprowadza w konsternację. Czekam z niecierpliwością na kolejną odsłonę historii Karla von Wedela. 

 

Tytuł: Fałszywa gra

Autor: Robert Michniewicz

Data premiery: 22 kwietnia 2026

Stron: 459

Wydawnictwo: Czarna Owca

 

Ocena: 7/10

 

Robert Michniewicz: Były oficer polskiego wywiadu. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz studiów podyplomowych w Polskiej Akademii Nauk. W 1984 roku jako jeden z prymusów ukończył Ośrodek Kształcenia Kadr Wywiadowczych. W polskim wywiadzie przepracował 23 lata, z czego 11 lat działał za granicą. Realizował zadania wywiadowcze na Bliskim Wschodzie, w Ameryce i Europie. W 2006 roku w stopniu podpułkownika przeszedł na emeryturę. Po zakończeniu służby zajmował się audytem i kontrolą wewnętrzną oraz bezpieczeństwem korporacyjnym. Do 2014 roku był Dyrektorem Biura Audytu i Bezpieczeństwa w Bumar sp. z o.o. i następnie w Polskim Holdingu Obronnym.

 

Opis fabuły: Rok 1938. Europa stoi na krawędzi wojny. Carl von Wedel, pomorski arystokrata, zostaje zwerbowany przez polski wywiad i rozpoczyna ryzykowną grę o najwyższą stawkę. Dzięki berlińskim koneksjom trafia do samego serca Abwehry, gdzie bierze udział w tajnej operacji przeciwko ZSRR, starając się przy tym pozyskiwać cenne informacje dla obronności Polski. Równocześnie przeżywa miłość do żony polskiego oficera. Przekazywane przez von Wedela polskiej Dwójce informacje o przyśpieszeniu prac nad planami agresji Niemiec na Polskę oraz o zbliżeniu między III Rzeszą a Sowietami podawane są w kraju w wątpliwość i nawet gdy dzięki wysiłkom Carla w ręce rezydenta polskiego wywiadu w Berlinie trafia kopia paktu Ribbentrop-Mołotow, polskie władze wciąż nie chcą wierzyć w skalę nadchodzącego zagrożenia. Po wybuchu wojny Niemcy odnajdują archiwa z aktami agentów polskiego wywiadu. Czy to koniec berlińskiej siatki i samego von Wedela?

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.