"Witch. Czarodziejki W.I.T.C.H." tom 20 [RECENZJA]
Zdjęcie własne

"Witch. Czarodziejki W.I.T.C.H." tom 20 [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 07.06.2026, 22:36

Fenomen serii W.I.T.C.H. to dla mnie fascynujący temat. Kiedyś absolutny hit, o którym dyskutowało się na przerwach, a dziś piękny powrót do czasów dzieciństwa dzięki ogromnym, zbiorczym wydaniom. Przyznam szczerze, że na każdą kolejną księgę czekam z nieskrywaną ciekawością, żeby sprawdzić, czy ta magia nadal działa na mnie tak samo jak kiedyś. I co kilka miesięcy z ulgą donoszę, że pomimo dwudziestki na karku, ten cykl nadal trzyma fason i potrafi mocno zaangażować.

 

W najnowszej odsłonie nasze ulubione Strażniczki Sieci po raz kolejny muszą łatać dziury między swoim codziennym, nastoletnim życiem a ratowaniem świata. Fabuła rzuca dziewczyny w wir zupełnie nowych wyzwań, które wystawiają na próbę nie tylko ich magiczne zdolności, ale przede wszystkim ich wieloletnią przyjaźń. Z jednej strony śledzimy typowe szkolne dramaty, problemy z rodzicami i sercowe zawirowania, z drugiej – rosnące zagrożenie ze strony nowych, coraz bardziej wymagających oponentów. Ten motyw łączenia dwóch skrajnie różnych światów wciąż stanowi o głównej sile napędowej całej historii.

 

Zastanawiałem się, czy po kilkunastu tomach twórcy nie zaczną zjadać własnego ogona i przynudzać powielaniem tych samych schematów. Na szczęście scenariusz nadal potrafi przyjemnie zaskoczyć. Skupiamy się tu mocno na wewnętrznych dylematach bohaterek i trudnościach związanych ze zmianami, jakie niesie dorastanie. Nieraz jest bardzo zabawnie, kiedy do głosu dochodzi ten charakterystyczny, lekki humor całej paczki, ale potrafi być też odpowiednio dramatycznie. Wszelkie obawy o zmęczenie materiału możecie wyrzucić do kosza.

 

To właśnie ta dynamika relacji sprawia, że cokolwiek nie dzieje się na kartach komiksu, po prostu chce się przy nim siedzieć i śledzić losy dziewczyn z zaangażowaniem. Autorzy doskonale wiedzą, kiedy zwolnić tempo, żeby dać wybrzmieć emocjom, a kiedy wrzucić wyższy bieg. Nawet jeśli niektóre rozwiązania są dość klasyczne dla gatunku, to całość jest napisana w taki sposób, że czyta się to praktycznie na raz.

 

Oczywiście nie można pisać o W.I.T.C.H. bez pochylenia się nad warstwą wizualną, bo ta niezmiennie robi świetną robotę. To ten rodzaj disneyowsko-włoskiej kreski, który chwyta Was niesamowitymi kolorami i nie pozwala oderwać wzroku. Nawet jeśli na co dzień czytacie zupełnie inne, mroczniejsze pozycje, to te rysunki mają w sobie tyle uroku i dynamiki, że wspaniale się na nie patrzy.

 

Dwudziesty tom Czarodziejek to wciąż ta sama, dopracowana jakość, za którą pokochaliśmy tę serię lata temu. To idealna lektura na kilka luźnych wieczorów – nie wymaga od nas potężnej analizy, a daje mnóstwo czystej satysfakcji i solidną dawkę dobrej nostalgii. Ja po raz kolejny super bawiłem się przy tej opowieści i mój jedyny problem polega na tym, że znów trzeba czekać na kontynuację. Kupujcie, czytajcie i wracajcie do czasów, gdy wszystko było odrobinę magiczniejsze.

 

Komiks otrzymałem od wydawnictwa Egmont na mocy współpracy recenzenckiej.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów, a przy tym mający bardzo specyficzny gust muzyczny. E-mail: maciej-baraniak@wp.pl