
Francja i Niemcy porzucają wspólny projekt budowy europejskiego myśliwca
- Dodał: Julia Żuromska
- Data publikacji: 09.06.2026, 00:31
Paryż i Berlin uznały, że firmy zaangażowane w budowę wspólnego myśliwca nie będą w stanie osiągnąć porozumienia – i tym samym zrezygnowały z całego przedsięwzięcia. To poważny cios dla europejskich dążeń do wspólnej obrony.
Jak przekazał agencji AFP przedstawiciel niemieckich władz, prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Friedrich Merz „doszli do wspólnej oceny, że firmy nie będą w stanie się porozumieć”. „Przyjmują tę rzeczywistość do wiadomości”.
Macron i poprzedniczka Merza, Angela Merkel, uruchomili program Future Combat Air System (FCAS) w 2017 roku. Jego celem było zastąpienie francuskich myśliwców Rafale oraz używanych przez Niemcy i Hiszpanię Eurofighterów około 2040 roku.
Jednak wart 100 mld euro projekt od początku borykał się z nieporozumieniami między zaangażowanymi firmami – francuskim Dassault Aviation oraz europejskim koncernem lotniczym Airbus (reprezentującym interesy Niemiec i Hiszpanii). Spór dotyczył przywództwa i kontroli nad programem rozwojowym.
Według doniesień Dassault nalegało na rolę głównego partnera w pracach nad myśliwcem, aby chronić swoją własność intelektualną, podczas gdy Airbus opowiadał się za bardziej równorzędnym partnerstwem, obejmującym znaczący transfer technologii.
Paryż i Berlin miały również różne wizje samej maszyny: Francja zabiegała o jeden europejski model, ale Niemcy twierdziły, że ich potrzeby nie są takie same – francuskie samoloty muszą bowiem przenosić broń jądrową i lądować na lotniskowcach.
Merz wcześniej otwarcie kwestionował, czy dla jego kraju rozwój załogowego myśliwca szóstej generacji ma jeszcze sens, i wskazywał, że państwa członkowskie UE nie mają jednakowych wymagań co do sprzętu wojskowego.
Cios dla europejskiej współpracy obronnej
Porzucenie projektu FCAS to poważny cios dla wysiłków europejskich krajów zmierzających do ściślejszej współpracy obronnej – po dekadach niedoinwestowania, w obliczu wrogiej Rosji i coraz mniej wiarygodnych Stanów Zjednoczonych.
Program obejmował nie tylko myśliwiec (będący osią sporu), ale także drony oraz bezpieczną chmurę danych bojowych. Według źródeł Reutera możliwe jest kontynuowanie prac nad tymi dwoma ostatnimi elementami.
Rządowe źródło w Niemczech przekazało AFP: „Rzeczywiste jądro FCAS ma być kontynuowane jako system europejski”, opisując je jako „system nerwowy łączący samoloty, drony i inne elementy w zintegrowaną całość”.
Biro Macrona nie skomentowało natychmiast sprawy. W związku z zaplanowanymi na przyszły rok wyborami we Francji Paryż postrzega pozytywny wydźwięk jednego z flagowych projektów odchodzącego prezydenta jako sprawę istotną.
Według źródeł w niemieckim rządzie Merz i Macron omówili decyzję o ogłoszeniu końca problematycznego projektu w piątek na marginesie szczytu UE z przywódcami Bałkanów Zachodnich w Czarnogórze.
Obaj wcześniej bezskutecznie próbowali przekonać Airbusa i Dassault do porozumienia. Mimo ostatnich wysiłków ratowania projektu i publicznych deklaracji obojga przywódców o determinacji do jego sukcesu, rozłam między Paryżem a Berlinem stawał się w ostatnich miesiącach coraz wyraźniejszy.
W marcu powołano dwóch mediatorów (po jednym z każdego kraju), którzy mieli przedstawić propozycje ratowania inicjatywy – ale nie zdołali tego zrobić. Jednocześnie szef Dassault zapewniał, że jego firma może zrealizować projekt samodzielnie i nie chce, by był on „współzarządzany”.
