
Morawiecki apeluje „Bezpieczeństwo Polski nie jest własnością Donalda Tuska”
- Data publikacji: 14.09.2026, 10:52
Mateusz Morawiecki domaga się od Donalda Tuska przekazania opozycji informacji dotyczących zagrożenia ze strony Rosji. Były premier odniósł się do najnowszych ataków w pobliżu polskiej granicy oraz informacji o raporcie CIA, który Donald Tusk otrzymał w ostatnich dniach. Jego zdaniem sytuacja może się pogarszać, a Polska powinna przygotować się na kolejne działania Kremla.
Morawiecki chce informacji od Tuska
Były premier opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym zarzucił obecnemu rządowi zbyt duże ograniczenie dostępu do informacji dotyczących bezpieczeństwa państwa. „Donald Tusk nie ma prawa traktować informacji dotyczących bezpieczeństwa Polski jak politycznego aktywa, którym można zarządzać według własnego uznania” – stwierdził Morawiecki. Polityk Prawa i Sprawiedliwości nawiązał do informacji przekazanych Tuskowi przez dyrektora CIA Jima Ratcliffe'a. Premier mówił wcześniej, że otrzymał od amerykańskich służb szczegółowy raport dotyczący możliwych wydarzeń w regionie w najbliższych miesiącach. Wskazywał przy tym na konieczność przygotowania się na różne scenariusze dotyczące wschodniej flanki NATO. Morawiecki uważa, że jeżeli informacje dotyczą możliwej rosyjskiej eskalacji, powinny zostać wykorzystane również w rozmowach z opozycją.
„Dlaczego Donald Tusk trzyma je wyłącznie dla siebie i swojego najbliższego otoczenia?” – pytał były premier.
Rosyjskie drony coraz bliżej Polski
Wpis Morawieckiego pojawił się po niedzielnych rosyjskich atakach na zachodnią Ukrainę. Jeden z dronów uderzył w lokomotywę pociągu pasażerskiego jadącego z Kijowa do Warszawy. Do ataku doszło na terenie Ukrainy, około dwóch kilometrów od polskiej granicy. Wszyscy pasażerowie przeżyli zdarzenie bez obrażeń. Inne rosyjskie bezzałogowce operowały jeszcze bliżej Polski. Według informacji przekazanych przez polskie władze jeden z dronów uderzył około kilometra od granicy, a kolejny około pięciu kilometrów od niej. W związku z zagrożeniem polskie lotnictwo wojskowe poderwało myśliwce, a mieszkańcy części województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali alerty. Donald Tusk po wydarzeniach zwołał pilną odprawę ministrów i przedstawicieli służb. Premier ostrzegał wcześniej, że w najbliższych tygodniach i miesiącach Rosja może intensyfikować działania wymierzone w infrastrukturę znajdującą się w pobliżu granic państw europejskich.
„Rosja może zacząć testować państwa NATO”
Zdaniem Morawieckiego obecna sytuacja wymaga przygotowania nie tylko na kolejne ataki na Ukrainę, ale również na działania wymierzone w państwa NATO. Były premier ocenił, że Rosja nie daje obecnie powodów, aby zakładać, że zamierza zakończyć wojnę. Przeciwnie – jego zdaniem wiele wskazuje na przygotowania do dalszej eskalacji.
„Rosja może próbować tej jesieni i zimy uderzyć w ukraińską gospodarkę i system energetyczny na skalę, która będzie miała dramatyczne konsekwencje dla całego regionu. Ale zagrożenie nie kończy się na Ukrainie” – napisał.
Morawiecki wymienił możliwe działania, które jego zdaniem mogą być wykorzystywane przez Rosję wobec państw NATO. Chodzi między innymi o sabotaż, cyberataki, wykorzystanie dronów, ataki na infrastrukturę krytyczną, kolej, lotniska czy zakłady związane z przemysłem obronnym. Wskazał również na możliwość prób zakłócania transportu i komunikacji oraz operacji mających wywołać chaos społeczny.
Jego zdaniem szczególnie niebezpieczna byłaby sytuacja, w której państwa zachodnie nie reagowałyby wspólnie.
Były premier przypomina o konsultacjach z opozycją
Morawiecki przekonywał, że w sytuacji zagrożenia państwa spory polityczne powinny zejść na dalszy plan. Jako przykład podał wydarzenia z 2020 roku, kiedy na Białorusi doszło do masowych protestów po wyborach prezydenckich. „Sam organizowałem w KPRM spotkania konsultacyjne w sprawach bezpieczeństwa. Bo w sytuacji zagrożenia państwa kończy się partyjna wojna, a zaczyna odpowiedzialność za Polskę” – stwierdził.
Jednocześnie były premier nie odniósł się w tym fragmencie swojej wypowiedzi do działań podejmowanych przez jego rząd po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Morawiecki uważa, że obecnie podobne konsultacje powinny zostać przeprowadzone przez rząd Donalda Tuska. Nie oznacza to jednak ujawnienia wszystkich informacji dotyczących pracy służb. Były premier zaznaczył, że opozycja powinna otrzymać wiedzę „w zakresie, na jaki pozwala bezpieczeństwo informacji”.
„Jeżeli rząd wie, że sytuacja może się dramatycznie pogorszyć, powinien natychmiast uruchomić mechanizmy konsultacji z opozycją i przedstawić jej rzeczywistą skalę zagrożenia” – podsumował. Sprawa nabiera znaczenia w związku z najnowszymi wydarzeniami przy polskiej granicy. Niedzielny atak pokazał, że rosyjskie uderzenia na zachodnią Ukrainę mogą odbywać się zaledwie kilka kilometrów od terytorium Polski. Dla Warszawy oznacza to konieczność przygotowania się nie tylko na potencjalne naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej, ale również na działania hybrydowe i próby destabilizacji infrastruktury znajdującej się w pobliżu granicy.
