Spór o 30 groszy w Żywcu: Burmistrz kontra firma kontrolerska w sprawie mandatu 15-latki
Marcelo Moreira | Pexels

Spór o 30 groszy w Żywcu: Burmistrz kontra firma kontrolerska w sprawie mandatu 15-latki

  • Dodał: Seweryn Adamczyk
  • Data publikacji: 28.07.2026, 14:37

 

Historia 15-letniej Mai z Żywiecczyzny stała się symbolem braku empatii i biurokratycznego absurdu, poruszając opinię publiczną w całym kraju. To, co zaczęło się od drobnej pomyłki przy zakupie biletu przez aplikację, przerodziło się w otwarty konflikt między władzami miasta a zewnętrzną firmą zajmującą się kontrolą biletów.

Kosztowna pomyłka i "przestępstwo" za 30 groszy

W godzinach przedpołudniowych 23 lipca 15-letnia Maja podróżowała autobusem MZK Żywiec na trasie z Łodygowic do Żywca. Nastolatka, chcąc postąpić uczciwie, zakupiła w aplikacji bilet ulgowy za 2,70 zł, posiadając przy sobie ważną legitymację szkolną. Podczas kontroli okazało się jednak, że wybrany bilet uprawnia do przejazdów poza granicami Żywca na podstawie ulg ustawowych, podczas gdy na tej konkretnej trasie wymagany był bilet za 3,00 zł, wynikający z zarządzenia burmistrza.

 

Mimo że różnica w cenie wynosiła zaledwie 30 groszy, kontrolerzy uznali bilet za nieważny i wystawili pasażerce wezwanie do zapłaty w wysokości 353 zł (350 zł opłaty dodatkowej oraz 3 zł za bilet).

 

Ojciec dziewczynki, pan Maciej, nagłośnił sprawę w mediach społecznościowych, podkreślając, że dla rodziny najbardziej bolesny nie był sam mandat, lecz telefon od zapłakanej córki, która czuła się potraktowana jak oszust.

Zwrot akcji: Burmistrz swoje, firma swoje

Po fali oburzenia internautów interweniował burmistrz Żywca, Antoni Szlagor, który zaapelował do zarządu MZK o anulowanie „drakońskich kar za groszowe pomyłki”. Przewoźnik wydał nawet komunikat, w którym zapewnił, że opłaty te zostaną uchylone. Jednak w poniedziałek, 27 lipca, nastąpił niespodziewany zwrot akcji: firma kontrolerska CPW Sp. z o.o. z Poznania odrzuciła reklamację rodziny.

 

Przedstawiciele firmy w oficjalnej odpowiedzi stwierdzili, że nie widzą podstaw do anulowania mandatu, argumentując, że pomyłka pasażera, nawet nieumyślna, nie zwalnia z odpowiedzialności. Prezes zarządu spółki CPW, Paweł Fryczyński, tłumaczył, że kontrolerzy muszą działać zgodnie z sztywnymi wytycznymi i profesjonalizmem, a każdą zaniżoną opłatę traktują jako brak biletu.

Finałowa decyzja: „Rodzice, nie płaćcie tego mandatu”

Sytuacja doprowadziła do kolejnej ostrej reakcji włodarza miasta. Burmistrz Antoni Szlagor wydał 27 lipca ponowne oświadczenie, w którym kategorycznie stwierdził, że dziewczynka nie zapłaci mandatu, i poprosił rodziców o niewpłacanie żadnych środków na rzecz firmy kontrolerskiej.

 

Kwestia słuszności kary oraz sposobu pracy zewnętrznej firmy z Poznania ma zostać omówiona na specjalnym posiedzeniu z udziałem Zarządu MZK i Rady Nadzorczej Spółki. Władze miasta zapowiedziały również opracowanie nowego, bardziej sprawiedliwego systemu przeprowadzania kontroli, który uwzględniałby zdrowy rozsądek i różnicę między celowym oszustwem a drobnym błędem technicznym.

 

Sprawa Mai wywołała ogólnopolską dyskusję o pułapkach taryfowych, w które coraz częściej wpadają pasażerowie korzystający ze skomplikowanych systemów biletowych.

 

 

 

 

 

 

Zobacz też: Od satyry internetowej po masowe protesty: jak ruch CJP wstrząsnął indyjską polityką