
PKO Ekstraklasa: Zagłębie nadal rządzi na Dolnym Śląsku
- Dodał: Kacper Adamczyk
- Data publikacji: 29.07.2023, 22:10
Śląsk Wrocław uległ na własnym stadionie Zagłębiu Lubin (1:2), a stawką meczy były ligowe punkty oraz prymat w regionie.
W ostatnim sobotnim spotkaniu drugiej kolejki PKO BP Ekstraklasy Śląsk Wrocław podejmował w derbach Dolnego Śląska Zagłębie Lubin. W poprzednim starciu tych drużyn, w styczniu, na start rundy wiosennej sezonu 2022/2023, w debiucie Waldemara Fornalika, "Miedziowi" wygrali na terenie odwiecznego rywala aż 3:0. W pierwszej serii gier obecnej kampanii Śląsk zremisował z Koroną Kielce (1:1), a Zagłębie pokonało Ruch Chorzów (2:1).
W porównaniu z potyczkami z premierowej kolejki Jacek Magiera nie dokonał żadnej zmiany w podstawowym składzie swojego zespołu, a Waldemar Fornalik zdecydował się na jedną, wymuszoną roszadę w swojej ekipie, kontuzjowanego Damiana Dąbrowskiego zastąpił Tomasz Makowski.
Od pierwszego gwizdka sędziego spotkanie było dość wyrównane. W dwunastej minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Marko Poletanovicia najwyżej w polu karnym wyskoczył Bartosz Kopacz, lecz po jego strzale głową piłka zatrzymała się na poprzeczce. Po trzech minutach ze stałego fragmentu gry odpowiedział Śląsk. Matias Nahuel wstrzelił futbolówkę w pole karne tuż zza linii szesnastego metra, po drodze odbiła się ona od Dawida Kurminowskiego i dotknęła tylko bocznej siatki. Po chwili dobrze rzut rożny rozegrali gospodarze, piłka trafiła do niepilnowanego przed polem karnym Patricka Olsena, ten zdecydował się na płaskie uderzenie, z którym ze sporymi trudnościami ostateczni poradził sobie Szymon Weirauch.
Po sytuacji Kopacza na murawie zaczęła zarysowywać się przewaga wrocławian. W dwudziestej trzeciej minucie Szymon Marciniak wskazał na jedenasty metr, po tym jak Weirauch przewrócił we własnym polu karnym Piotra Samca-Talara, który jako pierwszy dopadł do futbolówki, zagrywanej przez Erika Exposito, tym samym uprzedzając młodego golkipera. Do rzutu karnego podszedł hiszpański napastnik i silnym strzałem pod poprzeczkę wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Przez następnych kilkanaście minut "Wojskowi" kontrolowali boiskowe wydarzenia, nie forsując zbytnio tempa. Goście przebudzili się dopiero pod koniec pierwszej połowy, a w czterdziestej pierwszej minucie na płaskie uderzenie z około dwudziestu metrów zdecydował się Kacper Chodyna, jednak nie miał z nim problemów Rafał Leszczyński. Był to pierwszy celny strzał podopiecznych Waldemara Fornalika w tym spotkaniu.
Do przerwy Śląsk zasłużenie prowadził, a "Miedziowi" wyglądali dość nieswojo i w przeciwieństwie do ostatniego meczu z Ruchem Chorzów praktycznie nie stwarzali sobie bramkowych sytuacji.
Od początku drugiej połowy przewagę próbowało uzyskać Zagłębie, a efekty tych działań przyszły już w pięćdziesiątej trzeciej minucie. Wówczas lewą stroną urwał się, wprowadzony w przerwie, Tomasz Pieńko, który zdołał oddać strzał na bramkę. Spokojnie powinien poradzić sobie z nim Leszczyński, lecz futbolówka mu uciekła, a na jego błąd już czyhał Dawid Kurminowski, pakując ją do pustej bramki.
Po chwili odpowiedział Śląsk. Defensorom rywala uciekł bardzo szybki Denis Jastrzembski, znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale przegrał pojedynek z Wierauchem. Gdy wydawało się, że to gospodarze poszukają kolejnych szans na strzelenie gola, to goście wyszli na prowadzenie. W pięćdziesiątej ósmej minucie Chodyna zagrał do Damiana Bohara, a ten już na wślizgu, z obrębu pola karnego wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie.
Następnie lubinianie nieco spuścili z tonu i postanowili poczekać na kolejne ruchy rywali. W sześćdziesiąte dziewiątej minucie wrocławianie pokusili się o ciekawe rozwiązane rzutu rożnego. Leiva zagrał do wbiegającego w pole karne Patryka Janasika, ten uderzył bez przyjęcia, lecz zostało ono zablokowane przez Aleksa Ławniczaka. Po odbiciu się od obrońcy gości futbolówka trafiła pod nogi Jastrzembskiego, który huknął z dystansu, ale jego uderzenie pewnie odbił Wierauch.
Podopieczni Jacka Magiery próbowali doprowadzić do wyrównania, jednak nie potrafili stworzyć sobie już żadnej sytuacji bramkowej. Za to w doliczonym czasie gry z dystansu uderzył Sergiy Buletsa, debiutujący w barwach "Miedziowych", lecz jego strzał w środek bramki nie miał prawa zaskoczyć Leszczyńskiego. W związku z tym ostatecznie goście zwyciężyli 2:1.
Śląsk na przestrzeni całego spotkania miał więcej dobrych momentów, ale zwłaszcza w pierwszej połowie ich nie wykorzystał. Natomiast Zagłębie okazało się skuteczne i w drugiej połowie prezentowało się lepiej, niż przed przerwą i przez jej większość bez piłki kontrolowało wydarzenia na murawie. Tym samym goście po dwóch kolejkach mają komplet punktów, a Jacek Magiera musi popracować nad tym, aby jego piłkarze potrafili lepiej udokumentować swoje dobre fragmenty gry oraz utrzymać odpowiedni poziom na przestrzeni całego meczu.
Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin 1:2 (1:0)
Bramki: 23' Exposito (rzut karny) - 53' Kurminowski, 58' Bohar
Śląsk: Leszczyński - Konczkowski, Petkov, Bejger (79' Ince), Janasik - Rzuchowski (66' Zohore) - Samiec-Talar (59' Żukowski), Olsen, Nahuel, Jastrzembski (79' Borys)- Exposito
Zagłębie: Weirauch - Kłudka, Kopacz, Ławniczak, Grzybek - Poletanović (90+5' Kocaba), Makowski (83' Buletsa)- Chodyna, Mróz (46' Pieńko), Bohar (70' Woźniak) - Kurminowski (83' Gaprindashvili)
Żółte kartki: 43' Nahuel - 28' Kopacz
Sędzia: Szymon Marciniak