Polska nadal z nadmiernym deficytem. Czy grożą nam kary i utrata funduszy UE?
jarmoluk/ Pixabay

Polska nadal z nadmiernym deficytem. Czy grożą nam kary i utrata funduszy UE?

  • Data publikacji: 07.09.2026, 10:41

Polska nadal znajduje się w unijnej procedurze nadmiernego deficytu, a termin jej zakończenia został wyznaczony na 2028 rok. Wysoki deficyt sektora finansów publicznych oraz szybko rosnące zadłużenie sprawiają jednak, że osiągnięcie tego celu może być trudne. Pojawia się więc pytanie, czy Polsce mogą grozić kary finansowe, ograniczenie dostępu do funduszy europejskich albo pogorszenie pozycji naszego kraju podczas negocjacji w Brukseli. Sama procedura nie oznacza jeszcze sankcji. Jest ona uruchamiana, gdy deficyt sektora finansów publicznych przekracza 3 proc. PKB albo gdy dług publiczny przekracza 60 proc. PKB i nie jest ograniczany w wymaganym tempie. Jej podstawowym zadaniem jest skłonienie państwa do poprawy sytuacji finansów publicznych i zapewnienie, że poziom zadłużenia pozostanie możliwy do utrzymania w dłuższym okresie.

Polska od 2024 roku objęta procedurą nadmiernego deficytu

Rada Unii Europejskiej stwierdziła występowanie nadmiernego deficytu w Polsce 26 lipca 2024 roku. Kilka miesięcy później, 21 stycznia 2025 roku, przyjęła zalecenia dotyczące działań, które Warszawa powinna podjąć, aby doprowadzić do zakończenia procedury do 2028 roku. Postępowanie nadal pozostaje otwarte. Problemem jest przede wszystkim skala polskiego deficytu. Według wcześniejszych prognoz Komisji Europejskiej deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych miał wzrosnąć z 6,4 proc. PKB w 2024 roku do 7,3 proc. PKB w 2025 roku. W 2026 roku prognozowano jego spadek do 6,5 proc., a w 2027 roku do 6,3 proc. PKB. Nawet taki scenariusz oznaczałby jednak, że Polska wciąż znajdowałaby się zdecydowanie powyżej unijnego limitu wynoszącego 3 proc. PKB. Dodatkowym problemem jest projekt budżetu na 2027 rok. Założenia przyjęte przez polski rząd wskazują na deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych na poziomie 7,1 proc. PKB. Oznaczałoby to wynik wyraźnie gorszy od wcześniejszych oczekiwań Komisji Europejskiej i jeszcze większe wyzwanie związane z realizacją unijnych zaleceń.

Dług publiczny szybko rośnie

Niepokojąco wygląda również sytuacja związana z zadłużeniem państwa. Według prognoz Komisji Europejskiej dług sektora instytucji rządowych i samorządowych miał wynieść 59,7 proc. PKB w 2025 roku. W 2026 roku wskaźnik ten może wzrosnąć do 64,5 proc., a w 2027 roku osiągnąć 68,3 proc. PKB. Bruksela wskazuje na dwa główne czynniki stojące za wzrostem zadłużenia. Pierwszym są utrzymujące się wysokie deficyty budżetowe, które wymagają dodatkowego finansowania. Drugim pozostają wydatki na obronność. Polska realizuje bardzo duże zakupy uzbrojenia, a część związanych z nimi wydatków jest prefinansowana, co wpływa na poziom długu sektora publicznego. Wysokie wydatki na bezpieczeństwo mają jednak szczególne znaczenie w obecnej sytuacji geopolitycznej. Polska może korzystać z większej elastyczności w związku ze wzrostem nakładów na obronność. Nie oznacza to jednak automatycznego zawieszenia procedury nadmiernego deficytu ani zwolnienia z obowiązku prowadzenia odpowiedzialnej polityki fiskalnej.

Jakie wymagania stawia Polsce Unia Europejska?

Po reformie unijnych reguł fiskalnych z 2024 roku większe znaczenie ma ścieżka wydatków netto. Rada UE zaleciła, aby nominalny wzrost tych wydatków w Polsce nie przekraczał 6,3 proc. w 2025 roku, 4,4 proc. w 2026 roku, 4 proc. w 2027 roku oraz 3,5 proc. w 2028 roku. Realizacja tej ścieżki ma w dłuższym okresie doprowadzić do trwałego ograniczenia deficytu i zejścia poniżej poziomu 3 proc. PKB. Polska otrzymała jednocześnie możliwość czasowego zwiększenia wydatków w związku z rosnącymi nakładami na obronność. Jest to rozwiązanie przewidziane w nowych zasadach fiskalnych i ma pozwolić państwom członkowskim reagować na zwiększone potrzeby bezpieczeństwa. Nie oznacza to jednak, że wszystkie dodatkowe wydatki zostaną automatycznie zaakceptowane. Kluczowe pozostaje to, czy sytuacja finansów publicznych będzie stabilna w średnim okresie. Ogólne wymagania dotyczące ograniczania deficytu nadal obowiązują.

Czy Polsce grożą kary finansowe?

Samo pozostawanie w procedurze nadmiernego deficytu nie oznacza, że Polska zostanie ukarana albo straci dostęp do pieniędzy z Unii Europejskiej. Ekonomiści wskazują, że w obecnych warunkach formalne sankcje wobec Polski są mało prawdopodobne. Nie oznacza to jednak, że procedurę można całkowicie zignorować. Zmiany europejskich reguł fiskalnych ograniczyły część wcześniejszych możliwości stosowania automatycznych sankcji. Znaczenie procedury wykracza jednak poza formalne decyzje Komisji Europejskiej. Ważna jest również ocena sytuacji gospodarczej państwa przez inwestorów, instytucje finansowe i agencje ratingowe. Jak wskazują ekonomiści, długotrwałe problemy z ograniczeniem deficytu mogą wpływać na wiarygodność Polski. Jeżeli inwestorzy uznają, że państwo ma problemy z kontrolowaniem wydatków i zadłużenia, może wzrosnąć premia za ryzyko. W praktyce może to oznaczać wyższe koszty finansowania długu oraz większą presję na politykę gospodarczą rządu.

Szybkie cięcia również mogą być problemem

Dostosowanie polskich finansów publicznych do unijnych wymagań nie musi oznaczać natychmiastowego i bardzo mocnego ograniczenia wydatków. Takie rozwiązanie mogłoby bowiem negatywnie wpłynąć na wzrost gospodarczy. Ekonomiści zwracają uwagę, że problemem jest znalezienie odpowiedniego balansu między redukcją deficytu a utrzymaniem inwestycji i wzrostu gospodarczego. Zbyt gwałtowne cięcia mogłyby ograniczyć popyt i inwestycje, podczas gdy zbyt wolne zmniejszanie deficytu oznaczałoby dalszy wzrost zadłużenia. W praktyce największym wyzwaniem dla Polski będzie więc nie samo uniknięcie formalnej kary, lecz odzyskanie kontroli nad finansami publicznymi w taki sposób, aby nie zahamować gospodarki. Procedura nadmiernego deficytu pozostaje przede wszystkim sygnałem, że obecna ścieżka wydatków i zadłużenia wymaga korekty.

Największe zagrożenie to utrata wiarygodności

Formalne sankcje ze strony Unii Europejskiej nie są obecnie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Znacznie bardziej realne mogą być konsekwencje pośrednie. Długotrwałe utrzymywanie wysokiego deficytu może pogorszyć ocenę Polski na rynkach finansowych, zwiększyć koszty obsługi długu i ograniczyć swobodę prowadzenia polityki gospodarczej. Istotne będzie więc to, czy w kolejnych latach polski rząd przedstawi wiarygodny plan stopniowego ograniczania deficytu. Sam termin 2028 roku nie oznacza, że do tego czasu można utrzymywać obecny poziom wydatków bez konsekwencji. Im dłużej deficyt będzie pozostawał wysoki, tym trudniejsze może być przeprowadzenie koniecznej korekty.

Zobacz także