![Tak się robi SERIĘ - "Resident Evil: Requiem" [RECENZJA]](https://poinformowani.pl/image/868x429/0.10.1671.825/media/2026/04/57326/resident-evil-requiem.png)
Tak się robi SERIĘ - "Resident Evil: Requiem" [RECENZJA]
- Dodał: Maciej Baraniak
- Data publikacji: 10.03.2026, 10:16
Nowy Resident Evil nie ekscytował mnie sam w sobie, ale dałem się ponieść ekscytacji ludu. Wszyscy się na niego jarali, dyskutowali i finalnie mi też się udzieliło, mimo że nigdy nie byłem największym fanem tego cyklu. Jednak cieszy mnie moje nawrócenie, bo warto było dać tej grze szanse.
Dobra fabuła, choć nie idealna
Jak już pewnie wiecie, w tej grze gramy dwoma postaciami, dzięki czemu mamy dwa style rozgrywki (o których później) oraz dwie linie fabularne. I przyznam, że sam motyw tej podwójnej fabuły jest bardzo ciekawy. Najczęściej wygląda to tak, że najpierw idziemy jedną postacią gdzieś, a potem jest moment przerwy i patrzymy co w tamtym czasie robiła druga postać. Wpływa to przyjemnie na dynamikę fabuły i nieźle łączy te dwa światy.
A jak ogólnie wypada fabuła? Na początku rewelacyjnie. Obie postacie mają świetne wprowadzenia i naprawdę byłem pozytywny wobec kolejnych wątków. W trakcie fabuły ich rozwój daje satysfakcje, a często potrafi też zaskoczyć. Może nie jest to idealna droga, ale jak na gierkę w okolice 10 godzin, to radzi sobie bardzo dobrze. Nie przynudza, ładnie spina się w całości, a przy wątku Leona potrafi również miło zaskoczyć powrotem pewnych motywów.
Jedyne do czego mogę się doczepić to zakończenie. Mam wrażenie, że większość osób nie jest z niego zadowolona, bo idzie w rejony dość nijakie. To ogólnie problem zakończeń, bo trudno jest sprawić, aby każdy był zadowolony, ale czegoś mi tam zabrakło. Czuję też, że całość ma wylewać dobre fundamenty pod dziesiątą część i nie można było iść w pełni, gdyż coś musiało zostać na następną odsłonę.

Rozgrywka idealna
Co by jednak nie mówić, nie ma drugiej gry tak bardzo przeplatającej dwa zupełnie inne style rozgrywki. Granie Grace było wielką przeprawą i walką o każdy nabój, natomiast Leon to typowe "Siema, przyszedłem wszystkich odstrzelić". To przeplatanie dało mi bardzo dużo satysfakcji i chciałbym, aby seria dalej szła w podobne połączenie. To właśnie może być jej silna strona, czyli łączenie dwóch zupełnie różnych światów.
Ale działa to też dlatego, że każdy z tych światów radzi sobie oddzielnie. Nie ma tutaj sytuacji, że granie Leon czy Grace jest słabe i bezwartościowe, tylko każda z nich to przyjemna rozgrywka w ramach swojego gatunku. Osobiście lepiej grało mi się Leonem, bo jego rozgrywka była prostsza - idziesz, strzelasz bez obawy o amunicję i zdobywasz kolejne cele. Natomiast rozgrywka Grace jest znacznie bardziej wartościowa, bo trudno przyrównać jej przygody do jakiekolwiek innej gry. Ostatecznie nie umiem złego słowa napisać w tym temacie.

Podsumowanie
Wypadałoby jeszcze napisać coś na temat krótkości gry, bo tę ukończycie w jakieś 10h, ale osobiście jestem w mniejszości i traktuję to jako zaletę. Mam dość długich gier, które na siłę rozciągają swoje wątki tylko po to, aby potem dumnie napisać "ukończycie to w 20h". To idealna gierka na kilka wieczorów i cieszy mnie, że mamy na to przestrzeń na tym rynku. Rozumiem narzekania na cenę, bo gierka była wyceniona dość drogo, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zagłosować portfelem i przeczekać na promocje. Choć społeczność i tak zagłosowała portfelem doprowadzając do rekordowych sprzedaży.
Więc we właściwym podsumowaniu napiszę wprost - super bawiłem się przy tej grze i cieszy mnie powrót krótszych, dopracowanych produkcji dla pojedynczego gracza, które mają sporo kreatywności, dobrej fabuły i zaskakujących wątków. Możemy powiedzieć to wprost - Resident Evil wrócił z mlekiem i teraz każdy będzie tylko czekał na ich następne ruchy.
Grę otrzymałem od polskiego dystrybutora Cenegi na mocy współpracy recenzenckiej.

Maciej Baraniak
Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów, a przy tym mający bardzo specyficzny gust muzyczny. E-mail: maciej-baraniak@wp.pl
