
Historyczna grzywna za domowy monitoring w Polsce
- Dodał: Seweryn Adamczyk
- Data publikacji: 16.07.2026, 14:20
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nałożył rekordową karę finansową na właściciela posesji za nielegalne nagrywanie sąsiadów. To pierwszy przypadek tak surowej sankcji za naruszenie prywatności przy użyciu prywatnych kamer.
Nielegalna inwigilacja poza granicami posesji
Mieszkaniec zainstalował na swojej nieruchomości system monitoringu składający się z kilkunastu urządzeń rejestrujących obraz oraz dźwięk przez całą dobę. Kamery te nie ograniczały się do pilnowania terenu właściciela, lecz nagrywały również drogę publiczną oraz podwórka sąsiadów. W jednym z najbardziej rażących przypadków obiektyw był skierowany bezpośrednio na okno toalety w budynku obok.
Osoby dotknięte tą sytuacją skarżyły się na poczucie nieustannego nadzorowania ich życia prywatnego i ostatecznie zgłosiły sprawę do Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Organ nadzorczy podkreślił, że przetwarzanie danych wizerunkowych oraz głosowych w tak inwazyjny sposób nie posiadało żadnej podstawy prawnej.
Zgodnie z przepisami, prawo do swobodnego monitorowania dotyczy wyłącznie własnej nieruchomości, a każda próba filmowania przestrzeni wspólnej czyni z właściciela administratora danych podlegającego rygorom RODO.
Konsekwencje ignorowania poleceń urzędowych
Za uporczywe lekceważenie nakazu demontażu lub przestawienia kamer, nałożono na administratora karę w wysokości 26 711 złotych. Suma ta stanowi trzykrotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia i jest precedensowym wymiarem grzywny dla osoby prywatnej w naszym kraju.
Ukarany mężczyzna zignorował wcześniejszą decyzję nakazującą zmianę ustawień sprzętu w ciągu siedmiu dni. Ponadto unikał on kontaktu z urzędem, nie odbierając wysyłanej korespondencji, która po dwukrotnym awizowaniu została uznana za skutecznie doręczoną.
Na uodo.gov.pl można przeczytać:
„Prezes UODO Mirosław Wróblewski wszczął więc kolejne postępowanie administracyjne - tym razem w przedmiocie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej za nieprzestrzeganie nakazu nałożonego przez organ nadzorczy, czyli obowiązku usunięcia bądź przestawienia kamer w taki sposób, by nie przetwarzać danych sąsiadów. Konsekwencją niewykonania nakazu Prezesa UODO jest bowiem dalsze bezprawne przetwarzanie przez administratora danych osobowych wielu osób”.
Brak wpłaty zasądzonej kwoty spowoduje przekazanie sprawy do Urzędu Skarbowego, który może zająć wynagrodzenie lub zablokować rachunki bankowe dłużnika. Decyzja może objąć również inne składniki majątku, co czyni tę inwestycję w monitoring wyjątkowo kosztowną. Wyrok ten wysyła jasny sygnał, że urządzenia do rejestracji nie mogą przekraczać granic własnej nieruchomości bez zgody osób trzecich.
Zobacz też: Ukraina protestuje przeciwko odwołaniu ministra obrony
