Zielony wodór i amoniak. Polska musi przyspieszyć

Zielony wodór i amoniak. Polska musi przyspieszyć

  • Data publikacji: 24.02.2026, 10:23

Unijna dyrektywa RED III wymaga, by do 2030 roku 42 proc. wodoru używanego w przemyśle stanowiły paliwa odnawialne pochodzenia niebiologicznego (RFNBO). Do 2035 roku ma to być już 60 proc.

 

Dla Polski to duże wyzwanie. Eksperci mówią wprost: bez wsparcia systemowego rynek nie spełni tych wymogów.

Zielony wodór i zielony amoniak

Zielony wodór powstaje z energii z OZE w procesie elektrolizy. Jego pochodną jest zielony amoniak. Chemicznie to ten sam produkt co tradycyjny, ale powstaje bez użycia gazu ziemnego.

 

Amoniak może być nośnikiem wodoru. Łatwiej go magazynować i transportować. Może służyć do produkcji nawozów, jako paliwo w żegludze czy w przemyśle ciężkim, np. w cementowniach.

Polska ma doświadczenie, ale brakuje skali

Polska jest trzecim producentem nawozów azotowych w UE. Ma ponad sto lat doświadczenia w produkcji i transporcie amoniaku.

 

Na świecie produkuje się ok. 180 mln ton tzw. szarego amoniaku rocznie. Europa odpowiada za ok. 10 proc. produkcji. Około 40 proc. zużycia pokrywa z importu.

 

Problemem w Polsce jest skala. Produkcja zielonego wodoru wymaga dużych ilości energii z OZE. W naszych warunkach geograficznych jej efektywność jest niższa niż np. w Afryce Północnej.

 

Raport dotyczący zapotrzebowania na RFNBO wskazuje, że do 2030 roku potrzebne będzie ok. 189 tys. ton zielonego wodoru. Krajowa produkcja nie wystarczy. Import będzie konieczny.

Produkcja za granicą, wykorzystanie w kraju

Eksperci wskazują na kraje takie jak Oman, Jordania czy Mauretania. Tam warunki do produkcji energii słonecznej i wiatrowej są znacznie lepsze.

 

Model mógłby wyglądać tak: wodór i amoniak powstają w regionach o taniej energii z OZE. Następnie trafiają do Europy, w tym do Polski.

 

Polskie firmy mogłyby uczestniczyć w tych projektach i zabezpieczać dostawy dla kraju oraz regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

Potrzebne wsparcie systemowe

Zdaniem ekspertów rynek RFNBO w Polsce jest dziś mało płynny. Brakuje zachęt zarówno dla producentów, jak i odbiorców.

 

Jako przykład podawany jest niemiecki mechanizm aukcyjny H2Global. Publiczny podmiot łączy producentów i odbiorców, ograniczając ryzyko inwestycyjne.

 

W Polsce potrzebne są podobne rozwiązania. Nie chodzi tylko o dotacje. Ważne są gwarancje państwowe i mechanizmy zmniejszające ryzyko projektów realizowanych w mniej stabilnych regionach świata.

Czas decyzji

Popyt na zielony amoniak będzie rosnąć. Szacuje się, że do 2030 roku w Europie może powstać luka rzędu 7,2 mln ton rocznie między popytem a produkcją.

Bez jasnych przepisów i wsparcia Polska może zostać importerem technologii zamiast jej współtwórcą.

 

Transformacja w kierunku wodoru i amoniaku nie jest już opcją. To element bezpieczeństwa energetycznego i konkurencyjności przemysłu w najbliższych dekadach.

 

Zobacz też: Orlen stawia na przyszłość: rozwój paliw syntetycznych i zeroemisyjnego wodoru