Dzika karta dla Mai Chwalińskiej
Tomasz Woźniak/Poinformowani.pl

Dzika karta dla Mai Chwalińskiej

  • Dodał: Katarzyna Promińska
  • Data publikacji: 16.06.2026, 23:07

Fenomenalny występ Mai Chwalińskiej w turnieju Rolanda Garrosa dostarczył kibicom ogromnych emocji. Nawet Brad Pitt z zainteresowaniem śledził jej zmagania z Mirrą Andriejewą. Gdy Maja zajęła drugie miejsce pokonana jedynie przez reprezentantkę Rosji, fani tenisa byli pod ogromnym wrażeniem.

 

Dzięki temu, że Maja dotarła aż do finału, jej notowania znacząco wzrosły. Przed rozpoczęciem turnieju Rolanda Garrosa zajmowała ona odległą 114. pozycję w rankingu WTA. Po zakończeniu turnieju sytuacja zmieniła się diametralnie, bo Maja objęła miejsce 21. Ten spektakularny wynik musiał zrobić wrażenie na wszystkich. Od razu też pojawiły się spekulacje o tym, że być może Maja otrzyma dziką kartę na zbliżający się turniej Wimbledonu.

 

Jak wiadomo, dziką kartę przyznaje się zawodnikowi, który nie zakwalifikował się do konkretnego turnieju, ale swoimi wynikami zwraca uwagę organizatorów. Jeśli stwierdzą oni, że dany zawodnik ma potencjał, decydują się na przyznanie mu dzikiej karty. Ten przywilej umożliwia zawodnikowi uczestnictwo w danym turnieju, mimo że nie przeszedł on wymaganych eliminacji.

 

Zasady przyznawania dzikiej karty są szczegółowo określone. Może ona być przyznana np. zawodnikowi, który wskutek choroby lub innych poważnych powodów musiał przerwać karierę sportową i wraca do treningów po dłuższej przerwie. W tym roku z tego właśnie powodu miały zostać przyznane dzikie karty dla obu sióstr Williams.

 

Maja Chwalińska nie miała szans na przejście kwalifikacji do turnieju Wimbledonu, ponieważ w czasie rozgrywek turnieju Rolanda Garrosa, lista zawodników na Wimbledon była już dawno ustalona. Natomiast przed jego rozpoczęciem Maja nie miałaby szans w eliminacjach, ze względu na swoją niską pozycję w rankingu WTA.

 

W przypadku Mai powodem przyznania jej dzikiej karty była jej wytrwałość w drodze do sukcesu i wspaniały wynik w turnieju Rolanda Garrosa. Maja miała po swojej stronie legendarnego Johna McEnroe, który tuż po zakończeniu turnieju Rolanda Garrosa niemalże wymógł przyznanie dzikiej karty dla niej na Timie Henmanie, który jest członkiem Rady Wimbledonu. Henman powściągliwie przyznał, że Maja zasługuje na otrzymanie dzikiej karty, co zostało przez ogół odczytane jako wstępna deklaracja. Dziś okazało się, że to zapewnienie nie było bezpodstawne.

 

Maja awansowała nie tylko w rankingu WTA, ale także w oczach wielu fanów tenisa. Jeszcze niedawno nikt nie znał tej drobnej, uśmiechniętej blondynki, a dzisiaj można bez żadnej przesady stwierdzić, że zna ją cały świat.

 

Źródło: Eurosport