Awantura na sesji rady miasta w Poznaniu. Prezydent Jacek Jaśkowiak obrzucony ciastem
Egor Komarov | Pexels

Awantura na sesji rady miasta w Poznaniu. Prezydent Jacek Jaśkowiak obrzucony ciastem

  • Dodał: Seweryn Adamczyk
  • Data publikacji: 16.06.2026, 12:29

 

Podczas sesji Rady Miasta Poznania doszło do incydentu z udziałem prezydenta Jacka Jaśkowiaka. W trakcie obrad jeden z uczestników rzucił w jego kierunku ciastem, uderzając samorządowca i wywołując gwałtowną reakcję sali. Na miejscu interweniowała policja, a atmosfera posiedzenia została poważnie zakłócona.

 

Incydent podczas obrad Rady Miasta

Do zdarzenia doszło po godzinie 10:00 podczas sesji Rady Miasta Poznania. Po przedstawieniu raportu o stanie miasta prezydent Poznania zasiadł w ławce, po czym do sali sesyjnej wtargnęła grupa osób. Jedna z nich miała ze sobą tort z bitą śmietaną na biszkopcie, którym rzuciła w twarz prezydenta Poznania. Protokolantka siedząca obok prezydenta również oberwała.


Napastnik krzyczał:

 

„To jest wotum nieufności Poznaniaków dla pana prezydenta Jaśkowiaka"

 

Inny z mieszkańców wykrzyczał:

 

„Pan chce mieszkania komunalne oddać prywatnemu deweloperowi, który kupił osiedle Maltańskie, nasze mieszkania komunalne. Pan chce sprzedać nas, Poznaniaków"


Obrady zostały przerwane. Napastnik tuż po zdarzeniu został wyprowadzony z sali przez ochronę.

 

Reakcja prezydenta i radnych

Jacek Jaśkowiak stwierdził później, że:

 

„Spodziewałem się tego typu wydarzeń i to, że tak się stało dzisiaj, jest ostrzeżeniem, tego, co będzie dalej. Jestem odporny psychicznie. Nie boję się takiego ataku ani ataku nożem, ani ataku pistoletem, ale jeśli my nie zrobimy czegoś, aby taką hołotę wyprowadzić z urzędu... 

To nie jest mieszkaniec. Ktoś, kto atakuje fizycznie na sesji Rady Miasta Poznania urzędnika państwowego, to w tym momencie to jest przekroczenie granic. Można mieć różne poglądy, ale atak fizyczny na pracownika samorządu i zrobienie tego podczas sesji Rady Miasta Poznania to jest przekroczenie wszelkich granic".


Prezydent dodał jednak, że urzędniczka siedząca obok niego płakała: „Ale ja się boję".


Radna PiS Ewa Jemielity podsumowała: „To cyrk"

 

Policja prowadzi czynności wyjaśniające w sprawie, analizując nagrania i relacje świadków. Sprawa traktowana jest jako zakłócenie porządku publicznego podczas oficjalnych obrad samorządowych.