Wstrząsające ustalenia z Podlasia. Rodzeństwo żyło w odosobnieniu przez dekady
SHOX ART | Pexels

Wstrząsające ustalenia z Podlasia. Rodzeństwo żyło w odosobnieniu przez dekady

  • Dodał: Seweryn Adamczyk
  • Data publikacji: 18.06.2026, 11:41

 

Prokuratura Rejonowa w Suwałkach prowadzi śledztwo w sprawie 47-letnich bliźniąt z podlaskiej wsi, które przez niemal trzy dekady mogło być przetrzymywane w izolacji od świata zewnętrznego we własnym domu. Sprawa wyszła na jaw w styczniu 2026 roku po śmierci ojca mężczyzny i kobiety, kiedy na policję wpłynął anonimowy donos informujący o ich sytuacji.

 

Rodzeństwo mogło być izolowane przez niemal 30 lat

Z ustaleń śledczych wynika, że brat i siostra, Janusz i Marzena, przestali być widywani poza terenem swojej posesji po zakończeniu szkoły podstawowej. Przez lata rodzice rodzeństwa, Jan i Jadwiga Z., utrzymywali przed sąsiadami wersję, według której córka wstąpiła do klasztoru w Sejnach, a syn wyjechał do pracy. Dostęp do działki wokół domu był utrudniony przez biegające na zewnątrz psy, co uniemożliwiało osobom postronnym wejście na posesję.

 

Z relacji sąsiadów wynika, że rodzeństwo nie było niepełnosprawne intelektualnie, wspominano jednak sytuację z dzieciństwa Janusza, który miał reagować panicznym lękiem i piskiem na widok personelu medycznego. Niektórzy wspominają, że w pewnym momencie pojawiła się opieka społeczna

 

Sąsiad rodziny skomentował:

 

„Mówiono, że chłopak zdziczał, tak nawet go nazywano: 'dziki'. Ale tłumaczono też, że to jakaś choroba. Po pewnym czasie wszystko ucichło, wizyty opieki społecznej ustały. Skoro Janek nie pił, nie awanturował się i nie wchodził nikomu w drogę, nie było podstaw do podejrzeń, zainteresowania policji.”.

 

Jeden z mieszkańców okolicy twierdzi, że widział Janusza w ostatnich latach:

 

„Sam się kiedyś wprosiłem do domu. Zobaczyłem Janusza leżącego w łóżku. Miał swój pokoik. Wyglądał jak zwykła chora osoba, nie wiem... na grypę. Nie był przywiązany, nie wołał o pomoc. Zapytałem rodziców, czy potrzebują pomocy w załatwieniu lekarza. Odpowiedzieli, że nie. Uznałem, że nie ma problemu. Dziś tego żałuję. Zresztą co miałbym powiedzieć, zgłaszając swoje przypuszczenia?".

 

Córkę widziano na posesji wiele lat temu, jednak ta natychmiast zniknęła, gdy sąsiadka próbowała nawiązać kontakt.

 

W sprawie istotne znaczenie ma również trzecie dziecko Jana i Jadwigi Z., córka pracująca od lat jako nauczycielka w jednej z pobliskich szkół. Jej rola w całej historii budzi obecnie najwięcej pytań wśród mieszkańców, którzy zastanawiają się, jak dużo mogła wiedzieć o sytuacji swojego rodzeństwa.

Jakie są konsekwencje i co robi prokuratura

Obecnie 47-latkowie przebywają w specjalistycznej placówce psychiatrycznej, gdzie zostali odseparowani od osób mogących mieć związek ze sprawą i znajdują się pod opieką lekarzy. Do organów ścigania wpłynęły już oficjalne zawiadomienia ze szpitali oraz od ośrodka pomocy społecznej, który w przeszłości monitorował tę rodzinę, ale z czasem zaprzestał wizyt.

 

Śledztwo prowadzone jest w kierunku znęcania się psychicznego nad osobami nieporadnymi ze względu na ich stan psychiczny. Prokuratura zapowiedziała dalsze czynności mające na celu dokładne wyjaśnienie przebiegu wieloletniej izolacji i ustalenie ewentualnej odpowiedzialności karnej osób zaangażowanych. Na ten moment nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów.

Niepokojące badania dotyczące przemocy domowej

Badania przeprowadzone w latach 2021–2023 przez Najwyższą Izbę Kontroli wskazują na systemowe błędy w ochronie ofiar. Do najpoważniejszych uchybień należy brak centralnego, zintegrowanego rejestru rodzin objętych procedurą „Niebieskie Karty”, co uniemożliwia monitorowanie sytuacji ofiar zmieniających miejsce zamieszkania.

 

W co trzeciej skontrolowanej komendzie policji stwierdzono przypadki nieuzasadnionego odstąpienia od wszczęcia procedury, jednocześnie aż 90% skontrolowanych jednostek nie wywiązywało się prawidłowo z ustawowych obowiązków w zakresie przeciwdziałania przemocy domowej.

 

 

 

Zobacz też: Pensje lekarzy pod lupą państwa. Rząd przyjął nowy projekt ustawy