
"Kaczor Donald. Kaczor pracujący. „Kto podskoczy szeryfowi?” oraz inne historie", tom 3
- Dodał: Maciej Baraniak
- Data publikacji: 09.09.2026, 20:33
Z klasycznymi komiksami Disneya mam tak, że zawsze uderzają u mnie w bardzo odpowiednie, nostalgiczne tony. Carl Barks to w końcu absolutna legenda, do której mam ogromną słabość, dlatego nie przechodzę obok niego obojętnie. Trzeci tom zbiorczy przygód kaczora, zatytułowany „Kaczor pracujący”, to idealny powrót do czasów, gdy wszystko wydawało się nieco prostsze. I od razu zdradzę, że ten powrót wypadł po prostu rewelacyjnie.
Zgodnie z podtytułem, najnowszy zbiór rzuca naszego pechowego bohatera w wir najróżniejszych, często mocno absurdalnych zawodów. Od bycia stróżem prawa w tytułowej historii o szeryfie, przez leśnego strażnika, aż po poszukiwacza zaginionych skarbów. Donald dwoi się i troi, by udowodnić światu - a zwłaszcza zgryźliwemu wujkowi Sknerusowi i bystrym siostrzeńcom - swoją wartość. To naturalnie prowadzi do całej lawiny niefortunnych zdarzeń. Dostajemy tu mieszankę krótszych gagów i dłuższych form przygodowych, które świetnie pokazują ewolucję pomysłów autora z tego konkretnego okresu.
Najbardziej urzeka mnie w tym wszystkim fakt, jak dobrze te historie znoszą próbę czasu. Choć mają na karku kilkadziesiąt lat, humor wciąż trafia w punkt. Śledzenie potknięć Donalda, który z ogromnym zapałem podchodzi do nowych zadań, by chwilę później zderzyć się z brutalną i niezwykle komiczną rzeczywistością, bawi równie mocno co kiedyś. Narracja płynie tu bardzo gładko, a każda kolejna perypetia jest napisana z ogromnym wyczuciem komedii. Złapałem się na tym, że w trakcie lektury co chwila szczerze się uśmiechałem.
Bardzo doceniam też to, jak świetnie Barks konstruował dynamikę między postaciami. Perfekcyjnie uchwycił ten ludzki, nieco złośliwy, ale w gruncie rzeczy dobry charakter głównego bohatera. Nikt nie jest tutaj krystalicznie czysty, a ciągłe przepychanki z siostrzeńcami mają w sobie mnóstwo naturalnego luzu. Nie ma tu miejsca na przestoje, bo scenariusz ciągle sprawnie płynie między wątkami.
Przechodząc do warstwy wizualnej, mówimy przecież o prawdziwym mistrzu. Kreska Barksa jest fenomenalna w swojej przejrzystości, a zarazem oferuje niebywałą dynamikę. Mimika postaci jest niesamowicie ekspresyjna, z kolei tła bogate w detale idealnie podbijają klimat poszczególnych opowieści. Egmont jak zwykle dowiózł jakością, ale to już nikogo nie dziwi.
Oczywiście problemem jest nieco powtarzalne wydawanie niektórych zeszytów, co ciągle podkreślają prawdziwi fani Kaczora. Ja do tej pozycji podchodzę raczej luźno, ale wiem, że część odbiorców narzeka, bo mają już część komiksu w innych wydaniach i muszą przez to płacić podwójnie. Nie podoba mi się to, więc to krytykuję, ale nie chcę aby przyćmiło mi to ocenę komiksu. Szczególnie gdy jest tak dobry.
Trzeci tom „Kaczora Donalda” to po prostu pozycja obowiązkowa dla każdego fana dobrych, klasycznych opowieści. Zbiór dostarcza dokładnie tego, czego można oczekiwać od takich prostych historii o Kaczorach - odprężającej rozrywki, inteligentnego humoru i pięknej oprawy graficznej. Miło spędziłem czas przy tej lekturze i polecam ją jak zwykle, bo się nie rozczarujecie.
Komiks otrzymałem od wydawnictwa Egmont na mocy współpracy recenzenckiej.

Maciej Baraniak
Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów, a przy tym mający bardzo specyficzny gust muzyczny. E-mail: maciej-baraniak@wp.pl
