
Pechowy Grand Prix na żużlu
- Dodał: Katarzyna Promińska
- Data publikacji: 20.06.2026, 23:59
We Wrocławiu miały się dzisiaj odbyć kolejne zmagania żużlowe w cyklu Speedway Grand Prix 2026. Jednak dynamiczna pogoda długo uniemożliwiała przeprowadzenie imprezy. Mimo usilnych prób organizatorów wyglądało na to, że wszystko trzeba będzie odwołać.
Rozpoczęcie rywalizacji zaplanowano na godzinę 19. Wcześniej bez problemów odbyły się kwalifikacje. Dlatego też mimo niepokojących prognoz pogody, nikt nie spodziewał się tak gwałtownego uderzenia nawałnicy.
Padający ulewny deszcz sprawił, że Stadion Olimpijski, na którym miała się odbyć impreza, został całkowicie zalany. Sytuacja stała się na tyle poważna, iż organizatorzy poinformowali kibiców, że o godzinie 20.00 zostanie podany komunikat o dalszych losach imprezy.
W pewnym momencie jednak sytuacja pogodowa poprawiła się na tyle, że poinformowano o rozpoczęciu zmagań o 19.50. Wtedy zawodnicy, którzy mieli brać udział w wyścigu zaprotestowali. Mimo nacisków ze strony organizatorów, żaden z zawodników nie zdecydował się na przejechanie trasy wyścigu.
Phil Morris, pełniący funkcję dyrektora Grand Prix, usiłował nakłonić zawodników do zmiany zdania. Wydawał się wręcz zaskoczony, kiedy na jego propozycję rozpoczęcia zmagań sportowych, żaden z żużlowców nie zgłosił chęci wystąpienia.
Zawodnicy, mając na względzie przede wszystkim własne bezpieczeństwo, nie zdecydowali się na udział w wyścigu. Ryzyko było rzeczywiście duże, tym bardziej, że deszcz jedynie zelżał.
Specyfika sportu żużlowego sprawia, że jest to dyscyplina, w której bardzo ważną funkcję pełni stan nawierzchni. A padający ulewny deszcz wpłynął na jakość nawierzchni stadionu. Pojawiły się wątpliwości, czy taki stan rzeczy pozwoli na przeprowadzenie zawodów.
Mimo to organizatorzy bardzo długo wahali się z podjęciem ostatecznej decyzji. Kilkakrotnie ogłaszano przesunięcie godziny otwarcia rywalizacji. Kibice cierpliwie czekali na jakieś konkretne rozstrzygnięcie, jednak przyszło im czekać długo, bo aż do 21.30.
Ostatecznie zadecydowano o rozpoczęciu zawodów o godzinie 21.30. Warto dodać, że nasz reprezentant Bartosz Zmarzlik, podopieczny klubu Orlen Motor Lublin, uplasował się na drugim miejscu na liście faworytów. Przed nim był jedynie Brady Kurtz, pochodzący z Australii, zawodnik Betard Sparty Wrocław.
Miejmy nadzieję, że pechowy początek konkursu nie wpłynie znacząco na końcowe wyniki. Tym bardziej, że ze względu na pogodę kibice długo nie wiedzieli, czy zawody w ogóle się odbędą.
Źródło: Eurosport
