
Dożywocie za okrutną zbrodnię w Przytocznie: Kamil P. skazany za podpalenie kolegi
- Dodał: Seweryn Adamczyk
- Data publikacji: 26.06.2026, 12:35
33-letni Kamil P. został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności za brutalne zabójstwo swojego 26-letniego znajomego, Wojciecha M. Choć prokurator domagał się dla oskarżonego kary 30 lat więzienia, Sąd Okręgowy w Lublinie uznał, że ze względu na szczególne okrucieństwo czynu, jedyną adekwatną karą jest dożywocie. Wyrok, który zapadł 3 czerwca 2026 roku, nie jest prawomocny.
Przebieg tragedii i godziny cierpienia ofiary
Do makabrycznych wydarzeń doszło w nocy z 15 na 16 stycznia 2024 roku podczas spotkania towarzyskiego przy alkoholu. W wyniku kłótni Kamil P. polał Wojciecha M. rozcieńczalnikiem z kanistra i podpalił go zapalniczką, co zostało zarejestrowane przez system monitoringu na posesji sprawcy.
Płonący 26-latek wybiegł przed dom i próbował ugasić ogień, tarzając się w śniegu, jednak doznał poparzeń obejmujących aż 40% powierzchni ciała.
Po ugaszeniu ognia koszmar mężczyzny trwał dalej, gdyż Kamil P. przez kilkanaście godzin więził ciężko ranną ofiarę w domu, uniemożliwiając wezwanie pomocy medycznej.
Wojciech M. trafił do szpitala w Łęcznej dopiero następnego dnia, jednak po dwóch miesiącach walki o życie zmarł 4 marca 2024 roku w wyniku odniesionych obrażeń. Biegli lekarze ocenili, że gdyby pomoc nadeszła bezzwłocznie po zdarzeniu, młody mężczyzna miał szansę przeżyć.
Kompletny brak skruchy
Sędzia Andrzej Wach, uzasadniając surowy wyrok, całkowicie odrzucił wyjaśnienia oskarżonego, który twierdził, że podpalenie miało być jedynie „głupim żartem”. Sąd podkreślił, że ilość użytej substancji łatwopalnej sprawiła, iż ofiara płonęła jak pochodnia, a drastyczność tych scen można porównać do ataku z użyciem napalmu. Uznano, że sprawca, dokonując tak brutalnego czynu, musiał w pełni godzić się na śmierć kolegi.
Na niekorzyść Kamila P. wpłynął fakt, że był on postacią znaną z agresji i wielokrotnie trafiał wcześniej za kratki, a zbrodni dokonał zaledwie kilka miesięcy po opuszczeniu zakładu karnego.
Sąd wskazał na całkowity brak skruchy u oskarżonego, który podczas procesu zachowywał kamienną twarz. Zgodnie z orzeczeniem, skazany będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero po ukończeniu 56. roku życia.
Zobacz też: Nocny akt wandalizmu w Warszawie. Uszkodzono siedzibę urzędu skarbowego
