O Wrocławiu i czasach (chyba) słusznie minionych - recenzja „Szymka”  Piotra Kościelnego

O Wrocławiu i czasach (chyba) słusznie minionych - recenzja „Szymka” Piotra Kościelnego

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 05.10.2023, 08:48

Szymek to kryminał nieoczywisty. Książka bardziej o Wrocławiu, o trudnym wejściu Polski w czasy demokracji, ówczesnej młodzieży w dorosłe życie, ale też o rozwijającej się nietolerancji i uzależnieniach. Mocna i mroczna, obowiązkowa lektura dla tych, którzy w tamtych czasów doświadczyli, ale i dla tych, którzy znają je jedynie z opowieści. Premiera już za tydzień!

 

Wątków kryminalnych w tej powieści jest kilka. Ten główny dotyczy samobójczej śmierci dwóch nastoletnich braci. Ze strony na stronę dowiadujemy się, co ich pchnęło do tak dramatycznego kroku, jak targnięcie się na własne życie. Wraz z policjantami odkrywamy dramatyczną prawdę i poznajemy okoliczności tych wydarzeń. Fragmenty z wszechwiedzącym narratorem przeplatane są krótkimi częściami pisanymi przez tytułowego bohatera, są one jak mi się wydaje najważniejszą treścią Szymka. Najmocniejszą bym powiedział, najbardziej poruszającą i dającą do myślenia. Jest też kilka innych, ale krótkich historii kryminalnych, które z głównym nurtem powieści nie mają wiele wspólnego. Stają się one dla autora pretekstem do pokazania wrocławskiego światka i półświatka wczesnych lat dziewięćdziesiątych, dla mieszkańców miasta nad Odrą mogą być okazją do wspomnieniowego przemierzania wraz z bohaterami wrocławskich ulic, dzielnic, zakamarków mniej i bardziej mrocznych i zakazanych. Jest też przewijający się przez całą książkę wątek seryjnego zabójcy nastolatek, sprawy, która została teoretycznie wyjaśniona, ale dla głównego policyjnego bohatera stała się przyczyną stoczenia na dno. Niesłuszne skazanie na śmierć jednego podejrzanego, samobójcza śmierć drugiego, w tym kontekście bardzo ważna jest scena finałowa, z oczywistych względów nie zdradzę jednego choćby jej szczegółu, warto na nią poczekać, absolutnie nie należy w trakcie lektury tam zaglądać, bo przyjemność z czytania zostanie odebrana bezpowrotnie.

 

Jednak mam wrażenie, że w tej książce wątki sensacyjne są raczej tłem, a może raczej pretekstem do pisania o czymś zdecydowanie ważniejszym. Dla mnie to taki Kościelnego antynietolerancyjny mocny manifest. Nie wydaje mi się, by ktokolwiek o choćby elementarnej wrażliwości, był w stanie bezrefleksyjnie przeczytać o tym jak tytułowy bohater krok po kroku jest niszczony przez wyjątku wszystkich tylko dlatego, że jest inny. Autor naznaczył Szymka homoseksualizmem, ale przesłanie jest zdecydowanie bardziej uniwersalne, dotyczy też osoby o innym zabarwieniu skóry, innych wyznawanych wartościach religijnych, w jakikolwiek sposób odmiennej od z góry narzuconej normy. Gdy czytamy, wydaje się nam, że te lata dziewięćdziesiąte tą nietolerancją były naznaczone, jednak kiedy rozejrzymy się dookoła, współcześnie, trzydzieści lat później ta nietolerancja jest jeszcze mocniejsza, rzec można wręcz programowa w niektórych środowiskach, co gorsza owe środowiska w naszym kraju mają się dobrze, bardzo dobrze. Kierowane przez małych ciemnych gnomków, jako żywo przypominających niektóre postaci z Szymka. Jakkolwiek nieco historyczna  jest ta książka, to problemy w niej pokazane są zdecydowanie bardziej uniwersalne i ponadczasowe. Wystrzegajmy się oceniania i wartościowania ludzi tylko na podstawie tego, jak wyglądają zdaje się nam mówić autor.

 

Jest też Szymek dogłębną analizą uzależnienia od alkoholu. Powiecie, że policjant i problem z alkoholem (ewentualnie i innymi używkami) to już bardzo ograna melodia, setki, jeśli nie tysiące książek już napisano z alkoholikami, ćpunami, hazardzistami, seksoholikami i innymi -ikami w mundurach. Trudno jest coś nowego wymyślić, wszystko już zostało napisane. Jednak Kościelnego Żmigrodzki to bardzo dogłębne studium alkoholizmu. Ileż ten policjant podejmie prób zerwania z alkoholem, ileż razy przegra, trudno zliczyć. I te szczegółowe opisy objawów odstawienia, z drugiej strony przyjemności z pierwszego kieliszka po przerwie. Nie mówiąc już o kacu i innych konsekwencjach picia. Bardzo to wszystko realistyczne, autor temat poznał naprawdę dokładnie.

 

W takich książkach, osadzonych w realnej, choć niegdysiejszej czasoprzestrzeni, zdarzają się błędy faktograficzne, to norma. Nasza pamięć jest zawodna, w materiałach źródłowych też zdarzają się błędy. Nie uniknął ich i Kościelny, choć w żaden sposób nie obniżają one wartości książki jako swoistego powrotu do przeszłości, zwłaszcza dla tych, którzy w tamtych czasach wchodzili w dorosłe życie, podejmowali kluczowe dla swojej przyszłości decyzje, a jednocześnie zmagali się z wszelkimi niedomaganiami rodzącej się nowej Polski. Gospodarczymi, społecznymi, politycznymi, światopoglądowymi. Ja do tej grupy należę, wszak zdawałem maturę w 1992 roku, dlatego ta książka jest dla mnie wyjątkowo interesująca. Na jeden błąd muszę jednak zwrócić uwagę, bo jestem jego pewien. Otóż w szpitalu na placu 1 Maja (obecnie Jana Pawła II) nigdy nie było oddziału kardiologicznego sensu stricte. Były trzy oddziały wewnętrzne (A, B i C), na dwóch z nich były tak zwane odcinki albo sale kardiologiczne, trafiali tam pacjenci z zawałami, jednak nie były to typowe kardiologie - te mieściły się wówczas w szpitalu przy ulicy Kamieńskiego i ulicy Traugutta oraz na klinikach kardiologii Akademii Medycznej i Szpitala Wojskowego przy Czerskiej (obecnie Weigla). Notabene ten odcinek kardiologiczny, na którym mógł leżeć w 1994 roku jeden z bohaterów, mieścił się nie na końcu szpitala, lecz w pierwszym budynku po prawej, zaraz za szlabanem. Ale to tak zupełnie na marginesie.

 

Jeśli chodzi o formę, to mamy tu mieszaną narrację - dominująco trzecioosobową z narratorem wszechwiedzącym i przeplatającą się pierwszoosobową prowadzoną przez tytułowego bohatera. Dodatkowo te narracje są przesunięte w czasie, zbiegają się dopiero tuż przed finałem. Tak więc narracja niejednorodna, której szczerze wielkim fanem nie jestem, ale u Kościelnego zdecydowanie się broni, trudno by było autorowi w inny sposób pokazać zaciskającą się na szyi Szymka pętlę nietolerancji, nienawiści, odrzucenia, osamotnienia. Jego niebywałego dramatu, zakończonego pod kołami pociągu. Stylistycznie i językowo trudno sformułować jakieś zarzuty. Ważne, że Kościelny w tych fragmentach pierwszoosobowych zmienia styl i język, staje się on taki prostszy, naiwniejszy, szkolny wręcz, co bardzo uwiarygadnia te fragmenty jako pamiętnik nastolatka.

 

To moje pierwsze spotkanie z książką autorstwa Piotra Kościelnego, sprawdziłem dokłądnie, bo miałem wrażenie, że coś już czytałem tego autora w dalszej przeszłości, ale nie. Spotkanie zaskakująco przyjemne, bo lubię takie kryminały, które w rzeczywistości kryminałami są tylko przy okazji, albo w tle. Zachęcam, sam na pewno jeszcze do tego pana powrócę.

 

Tytuł: Szymek

Autor: Piotr Kościelny

Data premiery: 11 października 2023

Stron: 417

Wydawnictwo: Czarna Owca

 

Ocena: 8/10

 

Piotr Kościelny (ur. 1978 r.) – pisarz, prywatny detektyw, specjalista ds. bezpieczeństwa i windykacji terenowej. Instruktor samoobrony. Prowadzi własne biuro detektywistyczne na terenie Wrocławia i Głogowa. Autor powieści z pogranicza kryminału, thrillera i sensacji, ceniony przez czytelników za mocne pióro i realizm. Miłośnik zwierząt, posiada trzy koty i psa rasy bokser.

 

Opis fabuły: Wrocław, początek lat dziewięćdziesiątych. Piętnastoletni Szymon Dąbrowski popełnia samobójstwo, rzucając się pod pociąg. Sprawa zostaje umorzona. Kilka dni później jego starszy brat Tomek także decyduje się na radykalny krok i skacze z dachu wieżowca. Wtedy prokuratura wszczyna śledztwo. Piotr Żmigrodzki – policjant borykający się z problemem alkoholowym i demonami przeszłości – stara się ustalić przyczyny takiego postępowania braci. Komisarz kilka lat wcześniej popełnił błąd, który doprowadził niewinnego człowieka przed oblicze kata, co odcisnęło piętno na jego psychice. Do wydziału trafia młody policjant. Razem z doświadczonym komisarzem zaczynają powoli odkrywać okoliczności śmierci Dąbrowskich. Czy śledczym uda się ustalić, co było powodem decyzji nastolatków? Czy osoby winne samobójczej śmierci braci poniosą karę? Czy przeszłość ponownie da znać o sobie? 

 

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.