Kataklizm w Wenezueli: Potężne wstrząsy i tysiące ludzi pod gruzami
Faruk Tokluoğlu | Pexels

Kataklizm w Wenezueli: Potężne wstrząsy i tysiące ludzi pod gruzami

  • Dodał: Seweryn Adamczyk
  • Data publikacji: 25.06.2026, 11:09

 

Wenezuelę nawiedziły dwa tragiczne w skutkach trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,2 i 7,5. Władze ogłosiły stan wyjątkowy, a amerykańskie służby geologiczne ostrzegają, że ostateczna liczba ofiar może być liczona w dziesiątkach tysięcy.

Skala zniszczeń i dramatyczne relacje świadków

Do katastrofy doszło w środę wieczorem czasu lokalnego, gdy dwa główne wstrząsy uderzyły w odstępie zaledwie 40 sekund, niszcząc budynki w stolicy kraju, Caracas, oraz na północnym wybrzeżu.

 

Choć oficjalne dane potwierdzają na razie śmierć 32 osóbponad 700 rannych, agencja USGS szacuje, że bilans ofiar śmiertelnych może być druzgocący.

 

Eksperci wskazują, że główną przyczyną tragedii jest zły stan techniczny budynków, co geofizyk William Yeck podsumował słowami:

 

„To nie wstrząsy zabijają ludzi, to budynki”.

 

 

Wiele konstrukcji powstało przed latami 70. i nie spełniało nowoczesnych norm bezpieczeństwa, co doprowadziło do ich natychmiastowego zawalenia.

„Sceny jak z horroru” i wołania spod gruzów

Mieszkańcy dotkniętych regionów opisują moment kataklizmu jako paraliżujący chaos, któremu towarzyszył „ryk dobiegający spod ziemi”. Publicystka Astrid Ramirez relacjonowała, że gdy tylko zaczęły się wstrząsy, wybuchła panika: 

 

„Usłyszeliśmy krzyczących ludzi. Wszyscy zbiegali po schodach”. 

 

Manuel Guevara Baro, świadek wydarzeń w Caracas, wspominał, że „ludzie płakali i mieli załamania nerwowe”, a skala zniszczeń była bardziej przerażająca niż podczas pamiętnego trzęsienia w 1967 roku

 

Z kolei Maria Alejandra, która musiała ewakuować się z uszkodzonego budynku, opisała ulice jako „sceny z horroru”, gdzie ocalali byli zmuszeni przedzierać się przez piętrzące się gruzy. 

 

Najbardziej dramatyczne doniesienia pochodzą od osób, które słyszały głosy uwięzionych pod zawalonymi konstrukcjami. Nicole Kolster z BBC Mundo przekazała, że spod ruin niosło się błagalne

 

„Proszę o pomoc. Jesteśmy tutaj”. 

 

W miejscowości Maiquetía wenezuelski polityk Wilmer Azuaje udokumentował zniszczenia na lotnisku, apelując do świata słowami: 

 

„Spójrzcie na tę katastrofę. Wszystko zrujnowane”.

 

Stan wyjątkowy i historyczna anomalia sejsmiczna

Pełniąca obowiązki prezydenta Delcy Rodriguez ogłosiła stan wyjątkowy, zawieszając pracę szkół i funkcjonowanie lotnisk, podczas gdy setki ratowników przeszukują gruzy w poszukiwaniu ocalałych.

 

Sytuację skomentował prezydent USA Donald Trump, który nazwał skalę zniszczeń „olbrzymią” i doniósł o „druzgocącej liczbie zabitych”, deklarując jednocześnie natychmiastową pomoc humanitarną.

 

Meteorolog Noah Bergren zwrócił uwagę na niezwykłą rzadkość tego zjawiska, gdyż niemal w tym samym czasie silne trzęsienie ziemi nawiedziło również Japonię, co zdarza się raz na „1000 do 1200 lat”.

 

Choć oficjalne dane potwierdzają na razie śmierć 32 osób i ponad 700 rannych, agencja USGS szacuje, że liczba ofiar śmiertelnych może przekroczyć nawet 100 tysięcy. Rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór poinformował, że resort nie posiada żadnych sygnałów, aby w wyniku kataklizmu ucierpiał jakikolwiek obywatel Polski.

 

 

 

 

Zobacz też: Gdy technologia zawiodła. Tak 100 szpitali poradziło sobie z cyberatakiem