
„Giną ludzie, bo ktoś się uczy”. Burza po wywiadzie lekarza
- Dodał: Seweryn Adamczyk
- Data publikacji: 24.06.2026, 13:07
Były ordynator dr Emil Jędrzejewski ujawnił szokujące kulisy pracy w warszawskim Szpitalu Południowym. Lekarz twierdzi, że przez błędy medyczne niedoświadczonego personelu dochodziło do zgonów pacjentów, a dokumentację medyczną fałszowano po fakcie.
Wstrząsające oskarżenia lekarza
W wywiadzie dla Kanału Zero dr Emil Jędrzejewski postawił bardzo ciężkie zarzuty 28-letniemu Dawidowi Kacprzykowi, który pełnił funkcję koordynatora SOR mimo braku specjalizacji.
Sygnalista stwierdził wprost:
„Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania”.
Według jego relacji procedury były wykonywane wadliwie, co prowadziło do śmiertelnych powikłań, a personel miał m.in. odnajdywać martwych pacjentów w toaletach po kilku godzinach od ich przyjęcia.
Najbardziej drastycznym oskarżeniem jest wykonywanie tomografii nieboszczykom, aby „coś markować, robić dokumentację” i ukryć błędy.
Jędrzejewski zarzucił również Kacprzykowi przedmiotowe podejście do chorych:
„Traktuje ludzi jak fantomy, a jeżeli fantom się popsuł, to zmienia dokumentację, że on już był popsuty”.
Sygnalista podkreślił, że „o tym wie cały szpital, ale nikt nic nie robi”, a on sam został zwolniony po próbach interwencji u prezydenta Warszawy.
Reakcja władz i konsekwencje dla „lekarza-milionera”
Sprawa wywołała natychmiastowe poruszenie na szczytach władzy. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski złożył wniosek do Prokuratora Generalnego o pilne wyjaśnienie rzekomych wydarzeń.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek potwierdził, że prokuratura rozpoczyna kwerendę wszystkich spraw dotyczących zgonów w tej placówce, podkreślając, że sprawa jest zbyt poważna, by ją lekceważyć.
Afera ma również wątek polityczny i finansowy. Dawid Kacprzyk, będący do niedawna działaczem KO, miał zarobić w ubiegłym roku aż 1,6 mln zł, a na SOR-ze miał funkcjonować specjalny „salonik VIP” dla polityków przyjmowanych bez kolejki. W obliczu skandalu Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w partii oraz z mandatu radnego i zwrócił szpitalowi pół miliona złotych.
Ministra zapytano również, czy przed śledczymi stanie prezydent stolicy Rafał Trzaskowski, co miałoby związek z sugestiami, że posiadał on wiedzę o nadużyciach i mógł przyczynić się do dymisji lekarza-sygnalisty.
Żurek ocenił tę kwestię jednoznacznie:
„Myślę, że to absolutny element śledztwa, że on musi złożyć zeznania”.
Zdaniem ministra konieczne jest zweryfikowanie oskarżeń, które pojawiły się w przestrzeni publicznej.
Zobacz też: Pensje lekarzy pod lupą państwa. Rząd przyjął nowy projekt ustawy
