O krok od poważnego wypadku w Bostonie: Samoloty minęły się o 90 metrów
Rashid Rahmath Ali | Pexels

O krok od poważnego wypadku w Bostonie: Samoloty minęły się o 90 metrów

  • Dodał: Seweryn Adamczyk
  • Data publikacji: 24.06.2026, 15:19

 

W zeszłą sobotę na lotnisku Logan w Bostonie doszło do niebezpiecznego incydentu, w którym dwa odrzutowce pasażerskie zbliżyły się do siebie na odległość zaledwie 300 stóp. Szybka reakcja załogi linii Delta zapobiegła katastrofie na skrzyżowaniu pasów startowych.

 

Dramatyczny manewr na skrzyżowaniu pasów

Do zdarzenia doszło w sobotę, 20 czerwca 2026 roku, około godziny 11:30 rano. Samolot linii Delta Air Lines (rejs 2351), podchodzący do lądowania z Dallas, musiał nagle przerwać procedurę i wykonać manewr „go-around” (odejście na drugi krąg). Powodem była obecność maszyny American Airlines (rejs 3161), która w tym samym czasie rozpędzała się do startu na przecinającym się pasie.

 

Według analizy ekspertów opartej na danych z serwisu Flightradar24, oba odrzutowce znalazły się w odległości zaledwie 300 stóp (około 90 metrów) od siebie. Nagrania z wieży kontroli lotów ujawniły moment dezorientacji. Gdy kontroler zapytał pilota American Airlines: „Gdzie pan leci?”, ten odpowiedział: „Daliście nam pozwolenie na start!”.

 

Na pokładzie samolotu Delty znajdowało się 129 pasażerów i 6 członków załogi, nikt nie odniósł obrażeń.

 

System pod lupą Senatu i śledczych

Incydent jest obecnie badany przez Federalną Administrację Lotnictwa (FAA) oraz Narodową Radę Bezpieczeństwa Transportu (NTSB). Zdarzenie to stało się kluczowym punktem wtorkowego przesłuchania w Senacie USA, poświęconego serii ostatnich „bliskich spotkań” na amerykańskich lotniskach.

 

Senator Tammy Duckworth podkreśliła, że bezpieczeństwo pasażerów zbyt często zależy od indywidualnych decyzji pilotów:

 

„W zbyt wielu z tych incydentów różnica między niebezpiecznym zbliżeniem a śmiertelną katastrofą sprowadzała się do jednej, wysoko wykwalifikowanej osoby podejmującej działania ratunkowe”.

 

Senator Jerry Moran dodał, że takie sytuacje są „przypomnieniem, że nasz system lotniczy jest kruchy”. Eksperci, w tym były inżynier Boeinga Todd Curtis, oceniają bostoński incydent jako „znaczący”szczególnie niepokojący, ponieważ dotyczył dwóch profesjonalnych załóg linii komercyjnych.

 

Branża lotnicza apeluje obecnie o większe fundusze na modernizację technologii kontroli ruchu lotniczego, która pozwoliłaby uniknąć błędów wynikających z czynnika ludzkiego.

 

 

 

 

Zobacz też: Alarm w warszawskim metrze. Intruz w tunelu sparaliżował ruch