
PKO Ekstraklasa: Widzew na inaugurację pokonał absolutnego debiutanta
- Dodał: Kacper Adamczyk
- Data publikacji: 23.07.2023, 22:16
Widzew Łódź po emocjonującym spotkaniu na własnym stadionie pokonał ekstraklasowego debiutanta, Puszczę Niepołomice (3:2), i udanie rozpoczął rozgrywki.
W ostatnim niedzielnym spotkaniu pierwszej kolejki PKO BP Ekstraklasy Widzew Łódź podejmował Puszczę Niepołomice. RTS minioną kampanię ukończył na dwunastej pozycji, choć po rundzie jesiennej znajdował się na podium. Z kolei "Żubry" są absolutnym debiutantem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, a poprzedni sezon pierwszej ligi zakończyły na piątej pozycji, a następnie okazały się najlepsze w barażach.
Obaj szkoleniowcy od pierwszego gwizdka sędziego posłali do boju po dwóch nowych piłkarzy. W ekipie Janusza Niedźwiedzia byli to: Luis da Silva oraz Fran Alvarez. Z kolei w zespole Tomasza Tułacza, pracującego w klubie od lata 2015 roku, mowa o: Arturze Craciunie oraz Mateuszu Cholewiaku.
Od początku na stadionie przy alei Piłsudskiego działo się naprawdę sporo. Już w siedemnastej sekundzie w polu karnym gospodarzy piłkę opanował Piotr Mroziński i zdecydował się na uderzenie przy bliższym słupku, lecz czujny w bramce był Henrich Ravas. W trzeciej minucie po raz pierwszy zaatakował Widzew. Z prawej strony futbolówkę w "szesnastkę" dośrodkował Ernest Terpiłowski, a do uderzenia głową doszedł Bartłomiej Pawłowski, ale jego strzał na rzut rożny sparował Kewin Komar. Chwilę później z obrębu pola karnego uderzał Jordi Sanchez, lecz został zablokowany.
Pierwsze minuty toczyły się jednak pod dyktando podopiecznych Tomasza Tułacza, którzy wprowadzali na murawę sporo chaosu i zdołali wywalczyć kilka stałych fragmentów gry, a te są ich najgroźniejszą bronią. Właśnie po rozegraniu rzutu wolnego na prawej stronie futbolówkę otrzymał Artur Siemaszko. Następnie zszedł z nią do środka i zza "szesnastki" przymierzył wprost w okienko bramki bezradnego Ravasa. Tym samym goście bardzo szybko strzelili swojego pierwszego gola w historii występów w Ekstraklasie.
W następnych minutach nie można powiedzieć, że na boisku działo się niewiele, lecz brakowało pod obiema bramkami konkretów. Wreszcie w trzydziestej piątej minucie składną i szybką akcję przeprowadził Widzew. Prawą stroną urwał się Terpiłowski, zagrał do Sancheza, ten piętą wystawił piłkę przed pole karne do Frana Alvareza, a nowy nabytek gospodarzy przymierzył wprost w okienko bramki Komara, jakby nie chcąc być gorszym od Siemaszki i również zapisał na swoim koncie piękne trafienie.
Do przerwy wynik już się nie zmienił, lecz w ostatniej minucie pierwszej połowy niezłą sytuację miał Alvarez. Hiszpan ograł dwóch rywali, wszedł z piłką w pole karne, ale uderzył znacznie nad bramką Komara. W pierwszych czterdziestu pięciu minutach Widzew nie potrafił przejąć kontroli nad wydarzeniami na murawie, z kolei Puszcza starała się narzucać przeciwnikom swój styl gry i momentami nieźle jej to wychodziło, choć z biegiem czasu coraz lepiej z jej bezpośrednią grą radzili sobie gospodarze.
Podobnie, jak z impetem spotkanie rozpoczęła Puszcza, tak szybko po pierwszym gwizdku sędziego w drugiej połowie pod bramkę rywala podeszli gospodarze. Już w piętnastej sekundzie w polu karnym gości z piłką znalazł się Pawłowski i oddał strzał z ostrego kąta, ale z jego próbą spokojnie poradził sobie Komar. Natomiast w pięćdziesiątej piątej minucie młody golkiper nie miał już szans przy uderzeniu Patryka Stępińskiego. Wówczas lewą stroną przedarł się Pawłowski i zdecydował się wycofać futbolówkę do Alvareza, który sprytnie przepuścił ją między nogami, dzięki czemu dopadł do niej kapitan Widzewa i precyzyjnym strzałem z trzynastu metrów wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
W kolejnych minutach pod obiema bramkami niewiele się działo, Puszcza nie potrafiła wykreować sobie żadnej sytuacji strzeleckiej, a RTS nie forsował tempa przy korzystnym dla siebie wyniku. Aż w siedemdziesiątej szóstej minucie wejście smoka mógł zaliczyć Jordan Majchrzak. Po długim podaniu od jednego z obrońców gości futbolówkę głową do zawodnika wypożyczonego z Legii Warszawa zgrał Kidrič, a młodzieżowy reprezentant Polski w sytuacji sam na sam z Ravasem trafił w słupek.
W osiemdziesiątej piątej minucie podwyższyć prowadzenie mogli podopieczni Janusza Niedźwiedzia. Z prawej strony dograł Stępiński, a w polu karnym do strzału doszedł Pawłowski, lecz jego uderzenie zdołał odbić Komar.
Goście dążyli do wyrównania, lecz nie potrafili stworzyć sobie okazji pod bramką Ravasa. Z kolei w trzeciej minucie doliczonego czasu gry Widzew zadał decydujący cios. Po stałym fragmencie gry w wykonaniu rywali gospodarze wyprowadzili skuteczny kontratak. Julian Shehu przebiegł z futbolówką kilkadziesiąt metrów, aby tuż przed polem karnym podać do Andrejsa Ciganiksa, który zdołał pokonać Komara. choć ten był blisko udanej interwencji. Sześć minut później podopieczni Tomasza Tułacza zdołali złapać z rywalami kontakt. Z prawej strony dośrodkował Konrad Stępień, piłka po jego zagraniu odbiła się od poprzeczki, co wyraźnie zdezorientowało Ravasa, następnie Roman Yakuba zgrał futbolówkę do Kidricia, a ten wpakował ją głową do siatki. Na więcej nie starczyło Puszczy czasu i w Łodzi uległa ona 2:3.
Tym samym w tej serii gier porażki zanotowali wszyscy beniaminkowie, boleśnie przekonując się o różnicy poziomów między Ekstraklasą a pierwszą ligą. "Żubry" pokazały dawno nie widziany na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce dość prosty styl gry, czym potrafiły napsuć Widzewowi trochę krwi, ale też przekonały się, że na Ekstraklasę umiejętności może im nie wystarczyć.
Widzew Łódź - Puszcza Niepołomice 3:2 (1:1)
Bramki: 35' Alvarez, 55' Stępiński - 9' Siemaszko
Widzew: Ravas - Stępiński, Szota, da Silva, Nunes (79' Żyro) - Hanousek, Kun - Terpiłowski (87' Zieliński), Alvarez (79' Shehu), Pawłowski (87' Ciganiks) - Sanchez (89' Rondić)
Puszcza: Komar - Mroziński (51' Stępień), Craciun, Sołowiej, Yakuba - Hajda (74' Bartosz), Serafin - Siemaszko (59' Pieczek), Zapolnik (59' Tomalski), Cholewiak (74' Majchrzak)- Kidrič
Żółte kartki: 30' Kun, 57' Hanousek, 61' Alvarez
Sędzia: Piotr Lasyk