El. Ligi Mistrzów: wielki sukces Rakowa, Qarabağ pokonany!
Foto: Jakub Ziemianin (Raków Częstochowa)

El. Ligi Mistrzów: wielki sukces Rakowa, Qarabağ pokonany!

  • Dodał: Kacper Adamczyk
  • Data publikacji: 02.08.2023, 20:13

Raków Częstochowa zremisował na wyjeździe z Qarabağem FK i dzięki zaliczce z domowego spotkania zdołał awansować do trzeciej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów. To największy sukces w historii klubu na arenie międzynarodowej. 

 

W rewanżowym spotkaniu drugiej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów Qarabağ FK podejmował na własnym Raków Częstochowa. Tydzień temu pod Jasną Górą lepsi byli mistrzowie Polski, zwyciężając 3:2. Nie oznaczało to jednak, że podopieczni Dawida Szwargi byli faworytami do awansu przed meczem w Baku, ponieważ Azerowie dysponują dużym doświadczeniem w europejskich pucharach, wysoką jakością indywidualną piłkarzy, a na wyjeździe polegli głównie przez błędy własnego bramkarza. W dodatku w potyczkach domowych posiadają dużo lepszy bilans, niż na obcych stadionach. Właśnie dlatego to nadal Qarabağ wydawał się być faworytem do tego, aby uzyskać promocję do następnej fazy. 

 

W porównaniu z potyczką w Częstochowie szkoleniowiec gospodarzy, Qurban Qurbanov, nie zdecydował się na żadną roszadę w podstawowym składzie swojego zespołu, mimo że azerscy dziennikarzy domagali się takowej na pozycji bramkarza. Z kolei Dawid Szwarga dokonał dwóch zmian w wyjściowej "jedenastce" swojej drużyny: Bena Ledermana zastąpił Gustav Berggren, a Vladyslava Kochergina John Yeboah. Warto na koniec podkreślić, że obie ekipy w weekend nie rozgrywały meczów ligowych. 

 

Początek spotkanie przebiegał z optyczną przewagą gospodarzy, jednak nie potrafili oni wykreować sobie dobrej sytuacji strzeleckiej. Pierwszą próbę zaskoczenia Vladana Kovačevicia podjęli w dziesiątej minucie, gdy Abdellah Zoubir zagrał na jeden kontakt z Redonem Xhixhią i uderzy sprzed pola karnego, lecz wprost w środek bramki dobrze ustawionego Bośniaka. Raków odpowiedział po pięciu minutach uderzeniem głową Stratosa Svarnasa po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, lecz i ta próba została posłana wprost w golkipera rywali. 

 

"Medaliki" mogły objąć prowadzenie w dwudziestej trzeciej minucie. Wówczas za wysoką ustawioną linię defensywy Qarabağu do Johna Yeboaha zagrał Marcin Cebula. Niemiec znalazł się w sytuacji sam na sam z Shahrudinem Mahammadaliyevem, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, przez co na wślizgu w ostatniej chwili zdołał go powstrzymać Kevin Medina. Kilka minut później były piłkarz Śląska Wrocław musiał opuścić boisko z powodu kontuzji, a zastąpił go Marcin Cebula. 

 

Częstochowianie skupiali się na tym, w czym czują się najlepiej, czyli zwartej obronie i czekaniu na ruchy przeciwników. Ci długo utrzymywali się przy futbolówce, byli cierpliwi i nie było widać jeszcze po nich nerwowości. Podejmowali próby dryblingu, wykonali kilka dośrodkowań, lecz nie potrafili zagrozić bramce Kovačevicia. Dopiero w doliczonym czasie gry pierwszej połowy Bośniak został zmuszony do większego wysiłku. Z ponad dwudziestu metrów silnie uderzał Marko Janković, ale jego strzał powędrował tam, gdzie stał golkiper częstochowian, który zdołał sparować piłkę nad poprzeczkę. 

 

Można powiedzieć, że podopieczni Dawida Szwargi spokojnie przetrwali pierwsze czterdzieści pięć minut. Należało się spodziewać, że gospodarze po przerwie podejmą większe ryzyko, co mogło stwarzać dla "Medalików" okazje do kontry. Ich podstawowym zadaniem nadal jednak pozostawało przede wszystkim zachowywanie czystego konta. 

 

Tuż po przerwie mistrzowie Azerbejdżanu ponownie zagrozili bramce gości po silnym uderzeniu z dystansu. Tym razem próbował Yassine Benzia, ale efektowną paradą popisał się Kovačević. 

 

Gdy wydawało się, że Qarabağ będzie coraz mocniej naciskał, to częstochowianie zdołali wyjść na prowadzenie. W pięćdziesiątej drugiej minucie prawą stroną przedarł się Fran Tudor, a następnie z narożnika pola karnego huknął w okienko nie do obrony dla Mahammadaliyeva. 

 

Podopieczni Qurbana Qurbanova zachowali spokój, wykazali się konsekwencją i ośmiu minutach zdołali wyrównać. Elvin Cafarquliyev znalazł się bliżej środka boiska i dośrodkował piłkę w pole karne, a tam Xhixhia sprytnym, precyzyjnym strzałem pokonał Kovačevicia. Po chwili Bośniak zdołał już uchronić swój zespół od straty bramki. Wówczas na długi słupek dośrodkowywał Leandro Andrade, a golkiper "Medalików" zdjął futbolówkę z głowy jednego z piłkarzy gospodarzy. 

 

Następnie lepszy fragment gry zanotował Raków. Po centrze z rzutu wolnego autorstwa Sonnego Kittela doskonałą okazję strzelecką miał Fabian Piasecki, ale głową uderzył obok słupka. W tym spotkaniu można było zauważyć prawidłowość, że goście najgroźniejsi byli po stałych fragmentach gry, a mistrzowie Azerbejdżanu często próbowali zaskoczyć Kovačevicia strzałami z dystansu. W siedemdziesiątej czwartej minucie Toral Bayramov wycofał futbolówkę na szesnasty metr do Jankovicia, który huknął w słupek.  

 

Do końca spotkania Raków głęboko się bronił, Qarabağ wykonał wiele dośrodkowań, jednak Vladan Kovačević nie był już zmuszony do żadnej poważnej interwencji, dzięki niesamowitej ofiarności całej linii obrony. Gospodarze próbowali, nacierali, mieli ogromną przewagę, ale zdołali dowieźć do końca korzystny wynik. Tym samym "Medaliki" awansowały do trzeciej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów, gdzie zmierzą się z cypryjskim Arisem Limassol, a także zapewnił już sobie udział minimum w fazie grupowej Ligi Konferencji Europy. 

Qarabağ FK - Raków Częstochowa 1:1 (0:0) - dwumecz 3:4

Bramki: 60' Xhixhia - 52' Tudor

Qarabağ: Mahammadaliyev - Bayramov, Mustafazada, Medina, Cafarquliyev (79' Diakhaby) - Romao, Janković - Andrade (86' Akhundzade), Benzia (70' Juninho), Zoubir - Xhixhia (70' Keyta)

Raków: Kovačević - Racovițan, Arsenić, Svarnas - Tudor (82' Sorescu), Berggren, Papanikolaou, Jean Carlos - Cebula (61' Kittel), Yeboah (31' Nowak(61' Kochergin))- Zwoliński (46' Piasecki)

Żółte kartki: 47' Medina, 90+6' Janković - 57' Jean Carlos

Sędzia: Sven Jablonski (Niemcy)