
PKO Ekstraklasa: kolejna strata punktów Rakowa, Piast z pierwszym zwycięstwem
- Dodał: Kacper Adamczyk
- Data publikacji: 11.08.2023, 22:46
Piast Gliwice pokonał na własnym stadionie Raków Częstochowa (2:1) i odniósł pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Z kolei goście pokazali, że mecze ligowe pomiędzy starciami w europejskich pucharach nigdy nie są proste.
W drugim piątkowym spotkaniu czwartej kolejki PKO BP Ekstraklasy Piast Gliwice mierzył się z Rakowem Częstochowa. Podopieczni Aleksandara Vukovicia rozpoczęli obecny sezon poniżej oczekiwań, które rozbudziła świetna w ich wykonaniu runda wiosenna minionych rozgrywek. W trzech meczach zdobyli oni dwa punkty i strzelili jedną bramkę, w dwóch ostatnich starciach nie prezentując dobrego stylu. Mecz z zaangażowanymi w walkę w eliminacjach do europejskich pucharów "Medalikami" nie wyglądał na złą okazję do przełamania, ponieważ nie trzeba nikomu tłumaczyć, jak trudno jest polskim klubom łączyć rywalizację na dwóch tak angażujących siły frontach. Ekipa spod Jasnej Góry rozegrała do tej pory dwie ligowe potyczki i zdobyła cztery punkty, w zeszłym tygodniu remisując niespodziewanie z Wartą Poznań 2:2.
W porównaniu ze starciem z Górnikiem Zabrze (0:0) szkoleniowiec "Piastunek", Aleksandar Vuković, dokonał dwóch roszad w wyjściowej "jedenastce" swojego zespołu: Damiana Kądziora zastąpił Sergiy Krykun, a Gabriela Kirejczyka Jorge Félix. Z kolei na boisko od pierwszej minuty ponownie wyszedł Ariel Mosór, w kontekście którego mówi się o transferze do norweskiego Molde FK.
Natomiast trener gości, Dawid Szwarga, zdecydował się na siedem zmian w podstawowym składzie swojej drużyny w porównaniu z wtorkowym meczem z Arisem Limassol (2:1): Bogdana Racovițana, Frana Tudora, Giannisa Papanikolaoua, Jeana Carlosa, Vladyslava Kochergina, Marcina Cebulę i Fabiana Piaseckiego zastąpili: Adnan Kovačević, Deian Sorescu, Ben Lederman, Srđan Plavšić, Bartosz Nowak, Sonny Kittel oraz Łukasz Zwoliński.
Od początku spotkania Piast chciał wysoko atakować rywali, już na ich połowie. W efekcie czego przez pierwszy kwadrans goście mieli problemy z wyjściem z własnej połowy. Z tej przewagi gospodarzy jednak niewiele wynikało, ponieważ Raków skutecznie się bronił, a każdy wie, jak dobrze to robi. Następnie "Medaliki" potrafiły dłużej utrzymać się przy futbolówce, "Piastunki" oddały im trochę pole, ale podopieczni Dawida Szwargi nie potrafili z tego skorzystać.
Gospodarze chwilę odpoczęli i po ponad dziesięciu minutach ponownie ruszyli do intensywniejszych ataków i wreszcie zdołali postraszyć Vladana Kovačevicia. W 33. minucie z ponad 30 metrów uderzył Grzegorz Tomasiewicz, Bośniak wyciągnął się, jak struna i zbił futbolówkę na rzut rożny. Pięć minut później więcej miejsca przed "szesnastką" przeciwników miał Tomasiewicz i ponownie zdecydował się na strzał, ale znowu skutecznie piłkę po nim odbił golkiper gości.
Do końca pierwszej połowy obraz gry już się nie zmienił i sędzia Tomasz Musiał zaprosił oba zespoły na przerwę przy bezbramkowym remisie. Jeżeli ktoś zasłużył na gola w pierwszych 45 minutach, to bez dwóch zdań był to Piast, ponieważ dłużej utrzymywał się przy piłce i długimi fragmentami nie pozwalał rywalom opuścić ich połowy. Z kolei Raków zawodził na całej linii. Przede wszystkim miał ogromne problemy z pressingiem podopiecznych Aleksandara Vukovicia i w ogóle nie istniał w ofensywie, co najlepiej obrazowała statystyka strzałów, gdzie po stronie "Medalików" widniało zero.
Po przerwie gospodarze chcieli kontynuować realizację swojej strategii na to spotkanie. W 51. minucie, mimo obecności kilku przeciwników Michał Chrapek zdołał tuż sprzed pola karnego oddać strzał, lecz wprost w środek bramki Kovačevicia. Trzy minuty później błąd w rozegraniu popełnił Bośniak, Tomasiewicz podał do Jorge Félixa, a ten uderzył obok bramki.
W 60. minucie Raków wreszcie oddał pierwszy strzał. Po dośrodkowaniu z lewej strony autorstwa Srđana Plavšicia do uderzenia głową doszedł Łukasz Zwoliński, lecz posłał futbolówkę wysoką nad poprzeczką bramki Frantiska Placha. Cztery minuty później "Medaliki" zdołały zapisać na swoim koncie także pierwsze celne uderzenie. Po składnej akcji sprzed pola karnego zdecydował się strzelać Vladyslav Kochergin, ale uderzył on zbyt lekko, aby zaskoczyć słowackiego golkipera gospodarzy.
Gdy wydawało się, że ekipa spod Jasnej Góry zacznie nabierać rozpędu i osiągać przewagę, to w 71. minucie po wideoweryfikacji sędzia Tomasz Musiał wskazał na jedenasty metr, po tym jak Adnan Kovačević zahaczył we własnej "szesnatce" Félixa. Do rzutu karnego podszedł Patryk Dziczek i podobnie, jak w spotkaniu pierwszej kolejki z Lechem Poznań pewnie pokonał bramkarza przeciwników.
Po tym zdarzeniu "Piastunki" cofnęły się na własną połowę, a goście zaczęli atakować jeszcze bardziej zdecydowanie, aż wreszcie w 81. minucie wykonali pierwszy krok, aby odwrócić wynik rywalizacji. Po starciu z Fabianem Piaseckim Tom Hately niefortunnie wybił piłkę pod nogi Kochergina, a ten uderzył z około dziesięciu metrów po długim słupku i pokonał Placha.
W ostatnich minutach meczu obie drużyny starały się walczyć o pełną pulę, ale długo żadna z nich nie potrafiła zagrozić bramce rywali. W czwartej minucie doliczonego czasu gry wreszcie coś ciekawego wydarzyło się w końcówce starcia w jednej z "szesnastek". Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w wykonaniu Damiana Kądziora futbolówkę głową zgrał, wprowadzony kilkanaście sekund wcześniej, Gabriel Kirejczyk, a następnie piłka pechowo odbiła się od Zorana Arsenicia i wpadła do siatki gości.
Kilka chwil później podwyższyć prowadzenie gospodarzy próbował po indywidualnej akcji Dziczek, lecz jego uderzenie z dość ostrego kąta skutecznie odbił Kovačević. W związku z tym Piast zwyciężył 2:1 i należy powiedzieć, że z perspektywy całego meczu jest to rozstrzygnięcie sprawiedliwe. W drugiej połowie gra "Medalików" uległa poprawie po roszadach wprowadzonych przez Dawida Szwargę, ale to było za mało na podopiecznych Aleksandara Vukovicia. Tym samym ponownie zmiennicy częstochowian pokazali, że nie są w najwyższej dyspozycji i sprawili, że przed następną ligową potyczkę ich szkoleniowiec będzie miał duży ból głowy przy kompletowaniu wyjściowej "jedenastki".
Piast Gliwice - Raków Częstochowa 2:1 (0:0)
Bramki: 72' Dziczek (rzut karny), 90+4' Arsenić (gol samobójczy) - 81' Kochergin
Piast: Plach - Pyrka, Mosór, Czerwiński, Katranis - Tomasiewicz, Dziczek - Ameyaw, Chrapek (79' Hateley), Krykun (87' Kądzior) - Félix (90+3' Kirejczyk)
Raków: Kovačević - Svarnas, Kovačević, Arsenić - Sorescu, Berggren, Lederman (61' Kochergin), Plavšić (61' Tudor) - Nowak (46' Cebula), Kittel (46' Jean Carlos)- Zwoliński (71' Piasecki)
Żółte kartki: 63' Tomasiewicz, 90+2' Katranis, 90+6' Dziczek - 3' Berggren, 17' Lederman, 63' Kochergin, 90+6' Piasecki
Sędzia: Tomasz Musiał