
El. Ligi Mistrzów: Raków coraz bliżej fazy grupowej Champions League
- Dodał: Kacper Adamczyk
- Data publikacji: 15.08.2023, 21:07
Raków Częstochowa pokonał Aris Limassol (1:0) i awansował do czwartej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Tym samym mistrzowie Polski są już tylko o krok od zagrania w fazie grupowej najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek na świecie.
W pierwszym meczu trzeciej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów Raków Częstochowa pokonał na własnym stadionie Aris Limassol i na Cypr, podobnie jak wcześniej do Azerbejdżanu, leciał z jednobramkową zaliczką i ponownie musiał mierzyć się z trudnymi warunkami atmosferycznymi. Przy czym na Wyspie Afrodyty były one jeszcze trudniejsze, niż w Baku. Te czynniki oraz fakt, że piłkarze "Lekkiej Brygady" w domowym spotkaniu nie zaznali porażki od października ubiegłego roku powodowały, że mistrzów Polski czekała dzisiaj trudna przeprawa. W końcu Aris pod Jasną Górą również pokazał, że w fazie ataku posiada wysoką jakość.
W porównaniu z pierwszym starciem w Częstochowie szkoleniowiec gospodarzy, którzy w weekend nie rozgrywali ligowej potyczki, Aleksey Shpilevski, dokonał trzech roszad w wyjściowej "jedenastce" swojego zespołu: Franza Brorssona zastąpił Alex Moucketou-Moussounda, Júliusa Szöke Morgan Brown a Shavy'ego Babickę Mariusz Stępiński.
Natomiast w porównaniu z zeszłotygodniową potyczką trener gości, Dawid Szwarga, nie zdecydował się na żadną zmianę w podstawowym składzie swojej drużyny. Czterech z tych graczy rozegrało w piątek całe spotkanie przeciwko Piastowi Gliwice (1:2), a kolejnych pięciu pojawiło się na murawie w jego trakcie. Tym samym w wyjściowych zestawieniach obu ekip znalazło się po dwóch Polaków.
Od początku meczu to Raków dłużej utrzymywał się przy piłce, nie potrafiąc jednak zagrozić bramce Vany, ponieważ większość podań wymieniał on z dala od pola karnego rywali. Natomiast Aris już w drugiej minucie zagroził bramce Vladana Kovačevicia. Wówczas po dwójkowej akcji Mariusza Stępińskiego i Leo Bengtssona ten pierwszy uderzył sprzed pola karnego nieznacznie nad poprzeczką. Sześć minut później Szwed ponownie dał o sobie znać. Dośrodkował w "szesnastkę" na głowę Mihlali Mayambeli, ale ten fatalnie spudłował.
Jeszcze groźniej pod bramką mistrzów Polski zrobiło się w 21. minucie, gdy po dobrym rozegraniu stałego fragmentu gry najpierw strzelał Alex Moucketou-Moussounda, którego próbę odbił Kovačević, a potem dobijał Mayambela, nieznacznie myląc się w znakomitej sytuacji.
Z czasem "Medaliki" przestały rozgrywać futbolówkę od własnej "szesnastki" i oddały ją przeciwnikom, samemu okopując się na własnej połowie. Piłkarzom "Lekkiej Brygady" brakowało jednak kolejnych ciekawych sytuacji strzeleckich. Aż wreszcie pod koniec pierwszej połowy ponownie dał znać o sobie Stępiński. Jeden z obrońców częstochowian wybił piłkę w okolice linii pola karnego tuż pod jego nogi, a on huknął z powietrza, ale trafił tylko w słupek.
Do przerwy gospodarze posiadali sporą przewagę, a gościu skupili się praktycznie tylko na defensywie, a poza pierwszymi minutami nie potrafili już potem dłużej utrzymać się przy piłce. Raków swoim sposobem na przetrwanie tej rywalizacji igrał z ogniem i mógł spodziewać się, że w drugiej połowie zostanie skarcony, jeśli nic w swoim postępowaniu nie zmieni. Taki obraz meczu determinowały też jednak tropikalne warunki pogodowe, które mocno dawały się we znaki ekipie spod Jasnej Góry.
Dwie minuty po wznowieniu gry Fabian Piasecki zdołał wykorzystać błędy mistrzów Cypru i otrzymał bardzo dobrą okazję strzelecką, ale uderzył zbyt blisko środka bramki Vany, aby Portugalczyk miał z tą piłką większe kłopoty. Warto podkreślić, że była to pierwsza próba "Medalików" w tym spotkaniu. Chwilę później rzut wolny pod polem karnym rywali wywalczył Bogdan Racovițan. Do futbolówki ustawionej ponad 20 metrów przed bramką Vany podszedł Fran Tudor i swoim strzałem nie dał szans golkiperowi gospodarzy, niespodziewanie wyprowadzając Raków na prowadzenie.
Aris ewidentnie nie potrafił otrząsnąć się po zaskakującej stracie gola. W 57. minucie po prostopadłym podaniu Marcina Cebuli oko w oko z bramkarzem mistrzów Cypru stanął Vladyslav Kochergin, ale przegrał pojedynek z Vaną.
Gospodarze przebudzili się w 78. minucie, gdy w ciągu około stu sekund oddali aż trzy celne strzały na bramkę Kovačevicia. Najpierw z dystansu próbował Veljko Janković, potem po sprytnym rozegraniu rzutu rożnego Karol Struski, a następnie jeszcze z woleja Mayambela, jednak za każdym razem "Medalików" ratował bośniacki golkiper.
Do końca meczu Raków mądrze się bronił i nie pozwolił już przeciwnikom zagrozić bramce Kovačevicia. Ostatecznie mistrzowie Polski pokonali na wyjeździe Aris Limassol 1:0, choć do przerwy niewiele na to wskazywało. Finalnie wygrała jednak drużyna silniejsza mentalnie, lepiej zorganizowana i bardziej konkretna pod polem karnym rywali. Piłkarze "Lekkiej Brygady" pokazali w tym dwumeczu ciekawy techniczny, ofensywny futbol, ale nie wykorzystali swojej wyraźnej przewagi w pierwszej połowie, a następnie gol Frana Tudora dość mocno podciął im skrzydła.
Aris Limassol - Raków Częstochowa 0:1 (0:0) - dwumecz 1:3
Bramka: 49' Tudor
Aris: Vana - Boakye (64' Urošević), Moucketou-Moussounda, Yago, Caju - Struski, Brown (46' Nikolić) - Mayambela, Gomis (64' Špoljarić), Bengtsson (76' Montnor) - Stępiński (46' Babicka)
Raków: Kovačević - Racovițan, Arsenić, Svarnas (53' Sorescu) - Tudor, Papanikolaou, Berggren, Jean Carlos - Cebula (64' Nowak), Kochergin (86' Czyż) - Piasecki (64' Zwoliński)
Żółte kartki: 67' Moucketou-Moussounda - 21' Cebula
Sędzia: Matej Jug (Słowenia)