
Piłka nożna: ostatnie zgrupowanie Santosa?
- Dodał: Dawid Tymosz
- Data publikacji: 11.09.2023, 23:05
Po wakacyjnej przerwie do gry wróciła reprezentacja Polski. Podopieczni Fernando Santosa najpierw pokonali Wyspy Owcze, by później ulec Albanii w Tiranie.
Po wiosennych spotkaniach sytuacja Polaków w grupie E nie była wesoła. Po wstydliwej porażce z Mołdawią atmosfera była nerwowa. Mimo to jeszcze przed zgrupowaniem głośnego wywiadu portalowi Meczyki.pl i Eleven Sports udzielił Robert Lewandowski. Kapitan naszej reprezentacji m.in. powiedział, że w kadrze brakuje osobowości i charakterów, a także zapowiedział w kadrze nowe otwarcie. Kontrowersje wzbudziły także powołania Fernando Santosa. Na liście zawodników obecnych na zgrupowaniu znaleźli się Grzegorz Krychowiak i Kamil Grosicki. Początkowo brakowało za to Pawła Wszołka, czyli jednego z najlepszych graczy w PKO Ekstraklasie, w odróżnieniu od słabszej postawy skrzydłowego Pogoni Szczecin. Ostatecznie w miejsce kontuzjowanego Nicoli Zalewskiego pomocnik Legii Warszawa został dowołany.
Spotkanie na Stadionie Narodowym z Wyspami Owczymi nie przekonało, że reprezentacja zmierza w dobrym kierunku. W pierwszej połowie raziliśmy seriami niedokładnych dośrodkowań, a zagrożenia pod bramką goście brakowało. Na dodatkową niekorzyść Polski działał fakt, że rywal przyjechał bez kilku podstawowych zawodników. W drugiej odsłonie podopieczni portugalskiego szkoleniowca zagrali ciut lepiej. Mimo to do 70. minuty utrzymywał się wynik bezbramkowy. Sytuację odmieniła przypadkowa ręka jednego z defensorów gości. Sędzia po obejrzeniu zdarzenia na monitorze VAR, podjął decyzję o przyznaniu rzutu karnego. Do piłki podszedł Robert Lewandowski i pewnie pokonał bramkarza. Kapitan Polaków ponownie wpisał się na listę strzelców dziesięć minut później, ustalając wynik. Po meczu nasi zawodnicy mówili, że są zadowoleni ze swojej gry. Budziło to duże zdziwienie, bo gdyby nie przypadkowy karny, to mogłoby się skończyć kolejną wpadką.
10 września w Tiranie czekał nas bardzo ważny mecz dla losów awansu. Brak wygranej plasował nas tylko przed Wyspami Owczymi, które kilkadziesiąt minut wcześniej przegrały z Mołdawią. W spotkanie weszliśmy nieźle. W odróżnieniu od wcześniejszych starć obrońcy nie dopuszczali rywali do sytuacji bramkowych. Zwieńczeniem dobrego fragmentu był gol po rzucie wolnym Jakuba Kiwiora. Niestety po analizie VAR bramka nie została uznana z powodu spalonego zawodnika Arsenalu. Po niezaliczonym golu gra Polaków zupełnie się posypała. W 37. minucie Jasir Asani przepięknym strzałem pokonał Wojciecha Szczęsnego. Jeśli kibice polskiej reprezentacji myśleli, że ich piłkarze rzucą się do odrabiania strat, to się srogo pomylili. Goście nie kreowali żadnego zagrożenia. W 62. minucie w prosty sposób podopieczni Fernando Santosa dali się pokonać po raz drugi.
Po meczu nastroje stały się jeszcze bardziej nerwowe. Sytuacja w grupie jest dla nas bardzo skomplikowana. Z racji gry w Dywizji A Ligi Narodów czeka nas prawdopodobne koło ratunkowe w postaci gwarantowanego miejsca w barażach. Na konferencji pomeczowej selekcjoner Polaków zapowiedział, że nie poda się do dymisji i że potrzebuje czasu. Z zapowiadanego przez Lewandowskiego nowego otwarcia nie wyniknęło nic. Wielu zastanawia się, jak mówić o zmianach, procesie odmładzania kadry, gdy znów pojawiają się w niej te same twarze. Dzień po spotkaniu z Albanią TVP Sport podało, że według ich informacji selekcjonera naszej kadry czekał zwolnienie, a Cezary Kulesza czeka na dobry moment, aby odbyło się ono z klasą. Wydaje się, że jest to słuszne wyjście z sytuacji, gdzie trener wydaje się zagubiony, podejmuje dziwne decyzje, które często kończyły się niewypałem. Na niekorzyść Portugalczyka działał także fakt, że wielu z rzeczy, o których mówił podczas konferencji powitalnej, nie realizuje. Miał mieszkać na stałe w Polsce, a pojawia się przeważnie tylko na zgrupowania. Miał oglądać Ekstraklasę i także, patrząc na powołania trudno stwierdzić, by miało to miejsce.
Podsumowując, sytuacja naszej reprezentacji jest najgorsza od lat. Kibice najpierw zrazili się do niej poprzez "aferę premiową", następnie z powodu nieporadności i ruchów PZPN-u, a teraz za wyniki, styl i brak zaangażowania kadrowiczów. Jedno jest pewne - w październiku Polacy zagrają na wyjedzie z Wyspami Owczymi i u siebie z Mołdawią, zatem trzeba zdobyć sześć punktów. Niezależnie czy z Fernando Santosem na pokładzie, czy bez Portugalczyka.