PKO Ekstraklasa: Śląsk wygrywa w Krakowie pomimo gry w dziewiątkę
Andrzej O/Wikimedia

PKO Ekstraklasa: Śląsk wygrywa w Krakowie pomimo gry w dziewiątkę

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 10.11.2023, 22:44

Nahuel Leiva został bohaterem i antybohaterem meczu Cracovia - Śląsk. Wrocławski pomocnik najpierw dał swojemu zespołowi prowadzenie, a potem wyleciał z hukiem z boiska za uderzenie rywala. Śląsk kończył mecz w dziewiątkę po kolejnej czerwonej kartce, tym razem Matsenki, ale wygrał i pozostanie liderem PKO Ekstraklasy przez kolejne tygodnie.

 

Wbrew pozorom faworyta tego meczu trudno było wskazać. Liderujący ekstraklasie Śląsk gra w tym sezonie z drużynami spoza ścisłej czołówki, czego dowodem był remis w Chorzowie i bardzo szczęśliwa wygrana z ŁKSem. Cracovia zajmowałą miejsce tuż nad strefą spadkową, ale jej gra była w ostatnich tygodniach lepsza niż miejsce w tabeli. Zresztą wygrana w dzisiejszym spotkaniu dałaby jej awans o sześć lokat. Mecz odbywał się w ciągle padającym deszczu, przy niskiej temperaturze, jednak mógł się podobać kibicom.

 

Już w 6. minucie Śląsk trafił do krakowskiej bramki, lecz bramka Samca-Talara nie została uznana z powodu spalonego. W 12. minucie Cracovia powinna prowadzić. Zespołową akcję znakomicie zakończył Knap, który przelobował Leszczyńskiego, ale dosłownie z linii bramkowej piłkę wybił Bejger. Po chwili znów szczęście dopisało Śląskowi, piłkę ponownie z linii bramkowej wybił jeden z obrońców. Niewykorzystane okazje zemściły się niemal natychmiast, kontrę Śląska na bramkę zamienił Leiva. Krakowianie szybko chcieli odrobić straty, ale niewiele brakowało, a straciliby drugą bramkę, strzał Exposito wybronił jednak Madejski. W 28. minucie kunsztem znów wykazał się Leszczyński, który na raty wybronił potężne uderzenie Atanasova. W pierwszej połowie nic wielkiego się już nie wydarzyło.

 

Na początku drugiej połowy chwilowego zaćmienia mózgu doznał Leiva, który z niewiadomych nikomu powodów potraktował uderzeniem głową w głowę rywala i natychmiast wyleciał z boiska. Osłabiony Śląsk musiał się cofnąć, gospodarze ze zdwojoną siłą rzucili się do odrabiania strat. Oblężenia bramki Leszczyńskiego przybrało na sile, gdy do Leivy dołączył Matsenko, który w ciągu 5 minut obejrzał dwie żółte kartki. Śląsk bronił się rozpaczliwie momentami, ale i szczęśliwie. Trudno wyliczyć sytuacje, w których Cracovia powinna była wyrównać. A jednak nie wyrównała, Śląsk utrzymał to jednobramkowe prowadzenie i pozostanie liderem po tej kolejce, niezależnie od wyników pozostałych meczów.

 

Cracovia - Śląsk Wrocław 0:1 (0:1)

Bramki: Leiva 16'

Cracovia: Madejski - Kakabadze (73 Bochniak), Ghita, Hoskonen, Skovgaard (46 Myszor) - Atanasov (46 Jugas), Knap, Oshima, Rakoczy - Makuch, Kallman (70 Śmiglewski)
Śląsk: Leszczyński - Matsenko, Petkov, Bejger, Janasik, Pokorny - Leiva, Schwarz, Olsen (79 Paluszek), Samiec-Talar (76 Szwedzik) - Exposito

Żółte kartki: Skovgaard, Śmiglewski - Leiva, Matsenko

Czerwone kartki: Leiva (56' gwałtowne, agresywne zachowanie, Matsenko (78' za dwie żółte)

Sędziował: Marcin Szczerbowicz

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.