Nauka rodzicielstwa (i hakowania) - "Pragmata" [RECENZJA]

Nauka rodzicielstwa (i hakowania) - "Pragmata" [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 09.05.2026, 12:58

Zapowiedź Pragmaty ciągnęła się za nami od lat. Gra zaliczała kolejne opóźnienia, a my dostawaliśmy jedynie zdawkowe zwiastuny z księżyca, co chyba w każdym budziło rosnący sceptycyzm. Tymczasem okazało się, że Capcom wiedział, co robi. Opłacało się czekać, bo dostaliśmy jedno z najodważniejszych doświadczeń sci-fi ostatnich lat.

Fabuła, która chwyta za serce (choć pod koniec łapie zadyszkę)

Historia wrzuca nas w buty Hugh - zakutego w pancerz inżyniera – któremu każe połączyć siły z małą androidką o imieniu Diana. Zgodnie z tym, co piszą gracze w sieci, to właśnie ich relacja jest największym motorem napędowym tego tytułu. Ojcowsko-dziecięca dynamika wypada tu niezwykle naturalnie i nie dziwię się, że pod jej wpływem część ludzi polubi perspektywę rodzicielstwa. Zbieranie małych bibelotów dla Diany podczas eksploracji bazy czy jej zabawne wstawki naprawdę dodają tej fabule uroku.

 

Z drugiej strony, gdy Pragmata odrywa się od tej kameralnej relacji i próbuje odpowiedzieć na większe pytania, trochę gubi swój urok. Rewelacyjny początek i intrygująca tajemnica stacji badawczej muszą od razu prowadzić do klasycznego motywu "zbuntowanej sztucznej inteligencji". Brakuje tu również głębszego zarysowania przeszłości samego Hugh. Choć zakończenie pozostawia otwartą furtkę dla sequela, to czuć, że scenarzyści poszli w trzecim akcie na łatwiznę, serwując nam dość przewidywalny finał. Ale trochę tak jest z grami Capcomu, że najlepsze dostajemy zawsze na początku.

 

Innowacja ma swoją cenę

Rozgrywka to jednak obszar, w którym Capcom zagrał va banque. Zamiast prostej strzelanki, dostaliśmy system "hack and shoot", w którym poruszanie się i walka trzeba robić jednocześnie z zagadkami logicznymi. Strzelanie z karabinu ładunkowego czy strzelby ma niesamowity ciężar i daje potężną satysfakcję, jednak to Diana jest tu kluczem. Podczas gdy my unikamy ciosów, musimy jednocześnie zarządzać panelem hakowania, kierując ścieżkami węzłów, aby odsłonić słabe punkty zakutych w pancerze wrogów. Wygląda to na bardzo trudne i niekiedy faktycznie tak jest, ale daje to ogromną satysfakcję. No i w dobie szybkich mediów takie rzeczy pomagają graczom.

 

Niestety, muszę powtórzyć zarzut, który często przewija się w opiniach społeczności: starcia z bossami rozczarowują. O ile zmagania z pomniejszymi przeciwnikami genialnie wykorzystują mechanikę obnażania pancerzy, o tyle główni wrogowie to często po prostu schematyczne "gąbki na pociski", przy których cała taktyczna innowacja schodzi na dalszy plan. Nie jest to element, który znacząco zepsuje Wam zabawę, ale na pewno jej też nie poprawi.

 

Podsumowanie

Przejście głównego wątku zajmie wam około 10-12 godzin. Dla wielu osób narzekających na dzisiejsze ceny gier to wada, ale dla mnie – gigantyczna zaleta, bo ostatnio męczą mnie dłuższe premiery, szczególnie gdy wychodzą obok siebie. Pragmata to tytuł gęsty, mięsisty i pozbawiony sztucznego przedłużania na siłę. A jeśli po napisach końcowych będziecie czuć niedosyt, zawsze czeka na was ukryte zakończenie i tryb Nowej Gry Plus. Fakt, że nowa marka w kilkanaście dni od premiery rozeszła się w solidnym nakładzie udowadnia, że rynek nadal łaknie unikalnych, skondensowanych produkcji dla jednego gracza.

 

Grę otrzymałem od polskiego dystrybutora Cenegi na mocy współpracy recenzenckiej.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów, a przy tym mający bardzo specyficzny gust muzyczny. E-mail: maciej-baraniak@wp.pl